widzimy
| 26 marca 2014 ]

Bóg plastikowych brudasów

Ze wszyst­kich naro­dów świa­ta naj­bar­dziej lubi­my Cze­chów. Koja­rzą nam się głów­nie z kome­dia­mi, poczu­ciem humo­ru, Kre­ci­kiem i piwem – wszyst­ko to w róż­nych waria­cjach. Cze­si rów­nież dum­nie noszą ety­kiet­kę naj­bar­dziej zate­izo­wa­ne­go naro­du świa­ta. Cho­ciaż jest to opi­nia zde­cy­do­wa­nie na wyrost, krót­ki rzut oka na sta­ty­sty­ki może z pol­skiej per­spek­ty­wy być szo­ku­ją­cy. O ile w kra­ju nad Wisłą ok. 90% spo­łe­czeń­stwa sta­no­wią zde­kla­ro­wa­ni kato­li­cy, o tyle u naszych połu­dnio­wych sąsia­dów odse­tek ten wyno­si ok. 10%. Tym bar­dziej zaska­ku­ją­cy może być fakt, że jed­no z naj­bar­dziej fascy­nu­ją­cych muzycz­nych dzieł reli­gij­nych XX wie­ku powsta­ło w Cze­chach, i to w okre­sie głę­bo­kie­go komu­ni­zmu…

„Pasje Wiel­ka­noc­ne” (czes. „Paši­jo­vé hry veli­ko­no­ční“; ang. „Pas­sion Play“) to album słyn­nej under­gro­un­do­wej gru­py roc­ko­wej The Pla­stic People of the Uni­ver­se nagra­ny w roku 1978 w domu Vác­la­va Havla. Pla­sti­ko­wie (jak popu­lar­nie nazy­wa się ich w Cze­chach) byli powo­dem licz­nych skan­da­li w okre­sie nor­ma­li­za­cji cze­cho­sło­wac­kie­go sys­te­mu komu­ni­stycz­ne­go. Kon­fi­sko­wa­no im instru­men­ty, zabra­nia­no wystę­pów, roz­ga­nia­no podwór­ko­we mecze pił­kar­skie z ich udzia­łem, czy wręcz rów­na­no z zie­mią domy, w któ­rych mie­li zagrać kon­cert. Kie­dy wresz­cie posta­no­wio­no roz­pra­wić się z nimi na sali sądo­wej, celo­wo bro­ni­li się cyta­ta­mi z Mark­sa i Leni­na, aby skom­pro­mi­to­wać komu­ni­stycz­ny wymiar spra­wie­dli­wo­ści. Nie zezwa­la­no im się kąpać i golić przed roz­pra­wa­mi, by wyglą­da­li na bru­da­sów i łaj­da­ków, jak też ich okre­śla­ła reżi­mo­wa pra­sa. Skan­da­licz­ny pro­ces został nagło­śnio­ny przez świa­to­we media, a w Cze­cho­sło­wa­cji dopro­wa­dził do zjed­no­cze­nia maleń­kich i roz­pro­szo­nych śro­do­wisk anty­re­żi­mo­wych, któ­re­go wyra­zem było powsta­nie Kar­ty 77.

I wła­śnie gru­pa tych cze­skich bru­da­sów, gra­ją­cych psy­cho­de­licz­ny rock (jak róż­ny od zachod­nich stan­dar­dów!) zafa­scy­no­wa­na była ludo­wą tra­dy­cją pasji wiel­ka­noc­nych – wido­wisk teatral­nych (choć raczej wysta­wia­nych w kościo­łach i na świe­żym powie­trzu) uka­zu­ją­cych mękę i śmierć Jezu­sa na krzy­żu. Chcąc odno­wić tę tra­dy­cję, jeden z lide­rów zespo­łu i jedy­ny pro­fe­sjo­nal­ny muzyk w jego skła­dzie, zara­zem też były stu­dent teo­lo­gii, Vra­ti­slav Bra­be­nec, opra­co­wał tek­sty Sta­re­go i Nowe­go Testa­men­tu wio­dą­ce od Ksie­gi Wyj­ścia aż po Zmar­twych­wsta­nie Jezu­sa. Do nich szyb­ko skom­po­no­wa­no muzy­kę i całość zapre­zen­to­wa­no w okre­sie wiel­ka­noc­nym w domu Havla. Nagra­nie nie mia­ło szans na uka­za­nie się w komu­ni­stycz­nym kra­ju, zosta­ło więc wywie­zio­ne i wyda­ne w Kana­dzie, w Cze­chach dys­try­bu­owa­ne było w pod­zie­miu.

Jaki to album? Od stro­ny muzycz­nej to typo­wa dla Pla­sti­ków mie­szan­ka psy­cho­de­licz­ne­go roc­ka, jaz­zu, fol­ku i… nie­umie­jęt­no­ści gry na instru­men­tach. Jed­no­cze­śnie jed­nak jest to spe­cy­ficz­na wer­sja roc­ko­wej ope­ry opar­tej na tek­stach biblij­nych, wyma­ga­ją­cych uczest­nic­twa licz­nych gło­sów wokal­nych. Widać w tej for­mie fascy­na­cję wspo­mnia­ny­mi ludo­wy­mi for­ma­mi poboż­no­ści. Moż­na tak­że zauwa­żyć inspi­ra­cję litur­gią sło­wa Tri­du­um Pas­chal­ne­go - więk­szość tek­stów opar­ta jest na czy­ta­niach wła­śnie z tego okre­su. Nie­zwy­kle poru­sza­ją­ca jest rów­nież adap­ta­cja Kaza­nia na górze (czes. Kázání na hoře), któ­re­go sło­wa wła­śnie w takiej aran­ża­cji wybrzmie­wa­ją jesz­cze donio­ślej i zysku­ją na swo­jej rady­kal­nej mocy. Wra­że­nie to potę­gu­je jesz­cze kon­tekst kul­tu­ro­wy, w któ­rym utwór powstał – prze­cież odpo­wied­ni­kiem biblij­nych cichych, ubo­gich i prze­śla­do­wa­nych byli wszy­scy ci, któ­rym komu­ni­stycz­ny reżim ode­brał pra­cę, wol­ność czy ludz­ką god­ność. Te uczu­cia wzra­sta­ją w mia­rę słu­cha­nia albu­mu, kie­dy idzie­my z tłu­mem na Gol­go­tę, drwiąc i wykli­na­jąc tego, któ­ry napraw­dę był Spra­wie­dli­wy. Głos uli­cy, motło­chu i ten czło­wiek, któ­ry nie­sie krzyż nie za swo­je winy. Jak sły­szy­my w tek­ście: „Bluź­ni­łeś swo­imi sło­wa­mi i czy­na­mi porząd­ko­wi świa­ta / Nie potrze­bu­je­my miło­ści, ani śle­pych odzy­sku­ją­cych wzrok / Nie potrze­bu­je­my uzdro­wio­nych / Kapła­nom i ludo­wi waż­niej­szy jest ład i porzą­dek impe­rium”.

To wszyst­ko w spe­cy­ficz­nej adap­ta­cji PPOTU przy­bli­ża i oży­wia tajem­ni­cę Męki Pań­skiej jesz­cze moc­niej niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej. Świet­ny mate­riał do pra­cy i reflek­sji na Wiel­ki Post.

Dla pol­skie­go odbior­cy album dostęp­ny jest jedy­nie na YouTu­bie lub poprzez zakup wer­sji wyda­nej w Cze­chach, ewen­tu­al­nie w kra­jach anglo­ję­zycz­nych. W przy­pad­ku bra­ku zna­jo­mo­ści języ­ka cze­skie­go pole­cam lek­tu­rę ana­lo­gicz­nych do ory­gi­na­łu tek­stów biblij­nych z Księ­gi Wyj­ścia oraz Ewan­ge­lii. Dla przy­kła­du utwór „Kaza­nie na górze”, tutaj w wer­sji sprzed 10 lat, nagra­nej wraz z orkie­strą AGON.