myslimy
| 29 marca 2013 ]

Co trochę nadgryźli…

„Krisz­na i Bud­da ran­kiem im zbie­gli, / Chry­stu­sa nie zje­dli, bo do krzy­ża nie się­gli. / Resz­ty pro­roc­twa zjeść rady nie dali, / Co tro­chę nad­gryź­li, wymio­to­wa­li” – śpie­wa Spię­ty w utwo­rze „Zom­bi!” z naj­now­szej pły­ty Lao Che. Nie wiem, co miał na myśli Spię­ty, pisząc te sło­wa; czy bli­sko mu było do nauki pły­ną­cej z krzy­ża, czy prze­ciw­nie – w ten spo­sób się od niej dystan­so­wał. Ja jed­nak za każ­dym razem słu­cham tego frag­men­tu z prze­ję­ciem, uświa­da­mia­jąc sobie, jak wiel­kim głup­stwem wyda­je się pomysł Boga umie­ra­ją­ce­go na krzy­żu i dają­ce­go ludziom do zje­dze­nia wła­sne Cia­ło.

„Jedy­nie chrze­ści­jań­stwo przyj­mu­je cier­pie­nie […]. Sto­icyzm i bud­dyzm – wyso­kie typy nie­chrze­ści­jań­skich nauk moral­nych – lęka­ją się cier­pie­nia i naucza­ją, jak unik­nąć cier­pie­nia, jak stać się obo­jęt­nym na cier­pie­nie, jak osią­gnąć obo­jęt­ność” – pisał Miko­łaj Bier­dia­jew w książ­ce „O prze­zna­cze­niu czło­wie­ka. Zarys ety­ki para­dok­sal­nej”. Pro­po­zy­cja Chry­stu­sa przy zało­że­niach bud­dy­zmu i sto­icy­zmu (a prze­cież to tyl­ko przy­kła­dy; dalej Bier­dia­jew wspo­mni też o Kon­fu­cju­szu i wszyst­kich wiel­kich mędr­cach świa­ta) nada­je się wyłącz­nie do zwy­mio­to­wa­nia. Nie da się prze­łknąć. Trze­ba to sobie uświa­do­mić.

Ci, któ­rzy się­ga­ją po Cia­ło Chry­stu­sa w Eucha­ry­stii, się­ga­ją w głąb Tajem­ni­cy. Łaciń­skie sło­wo „sakra­ment” odpo­wia­da grec­kie­mu „miste­rion” i sło­wiań­skie­mu „tajem­ni­ca”, „tajn­stwo”. „Strasz­no­je tajn­stwo” – jak pod­kre­ślał Jerzy Nowo­siel­ski w ese­ju „Inność pra­wo­sła­wia”. W tym samym tek­ście przy­wo­ły­wał wska­zów­ki litur­gicz­ne Kościo­ła pra­wo­sław­ne­go doty­czą­ce momen­tu przy­go­to­wa­nia posta­ci eucha­ry­stycz­nych: „A dia­kon stoi i ze stra­chem spo­zie­ra na tę tajem­ni­cę”. Oto prze­cież ludz­kie ręce doty­ka­ją Cia­ła Tego, któ­ry umarł na krzy­żu. Cia­ła, któ­re jak wie­rzy­my, „jest pokar­mem na życie wiecz­ne”. Musi­my sobie o tym przy­po­mnieć, zanim dziś, w Wiel­ki Pią­tek, zacznie­my oglą­dać śmierć Zba­wi­cie­la i zanim zabie­rze­my się za prze­ły­ka­nie Cia­ła.