widzimy
| 20 marca 2015 ]

Codzienne wybory i codzienne spory

Zaczy­nam poważ­nie podej­rze­wać, że deba­ta publicz­na w Pol­sce z pro­gra­mów tele­wi­zyj­nych i tek­stów pra­so­wych na dobre prze­nio­sła się na bil­bor­dy. Zosta­wia­jąc z boku temat, czy ozna­cza to cza­so­wą zmia­nę w narzę­dziu (w kie­run­ku od tek­stu do for­my Biblia Pau­pe­rum), czy począ­tek sta­łe­go nur­tu pre­zen­to­wa­nia tre­ści, powie­dzieć trze­ba, że zosta­li­śmy ostat­nio posta­wie­ni przed fak­tem wyko­rzy­sta­nia powierzch­ni wiel­ko­for­ma­to­wych do celów zwią­za­nych ze spra­wa­mi wia­ry i Kościo­ła. Z róż­ną tre­ścią i nie mniej róż­nym skut­kiem.

Bil­bord Cen­trum Myśli Jana Paw­ła II

Kil­ka tygo­dni temu w naj­więk­szych mia­stach Pol­ski poja­wi­ły się pla­ka­ty pięt­nu­ją­ce kon­ku­bi­nat jako grzech i nawo­łu­ją­ce w swo­im zamie­rze­niu do zmia­ny błęd­ne­go postę­po­wa­nia. O ile mate­ria gra­fik zor­ga­ni­zo­wa­nych przez Kon­fe­ren­cję Epi­sko­pa­tu Pol­ski była wła­ści­wa i zgod­na z naucza­niem Kościo­ła, to for­ma pozo­sta­wia­ła wie­le do życze­nia. Argu­men­to­wa­łem wte­dy, że takie pre­zen­to­wa­nie tre­ści jest bez­ce­lo­we i kom­plet­nie nie­efek­tyw­ne, bo tym, któ­rzy w peł­ni przyj­mu­ją kato­lic­ką naukę o moral­no­ści nie dostar­cza żad­nych nowych infor­ma­cji i gło­si praw­dę oczy­wi­stą, a pozo­sta­ją­cym z boku przy­po­mi­na tyl­ko o jed­nym z wie­lu zaka­zów, któ­re nie sta­no­wią dla nich żad­nej real­nej war­to­ści [wię­cej na ten temat w tek­ście „Stra­co­na szan­sa na pozy­tyw­ną orto­dok­sję”].

W tym świe­tle zupeł­nie inny cha­rak­ter ma akcja Cen­trum Myśli Jana Paw­ła II z War­sza­wy – „Two­je codzien­ne wybo­ry”. W dwu­dzie­stu miej­scach w sto­li­cy poja­wił się bil­bord z wize­run­kiem świę­te­go papie­ża ubra­ne­go w gar­ni­tur. Obok napis: „Twój kan­dy­dat w codzien­nych wybo­rach” i poni­żej: „Zawsze razem, nigdy prze­ciw sobie”. Kto szcze­gó­ło­wo spo­glą­dał na gra­fi­kę mógł dostrzec nie­znacz­nie zaak­cen­to­wa­ną fla­gę Pol­ski i logo orga­ni­za­to­rów całej akcji.

Potrze­ba było zale­d­wie kil­ku dni, żeby do spra­wy usto­sun­ko­wa­ło się Cen­trum Jana Paw­ła II „Nie lękaj­cie się” wraz z Sank­tu­arium Świę­te­go Jana Paw­ła II z Kra­ko­wa. Zda­niem ks. pra­ła­ta Jana Kab­ziń­skie­go, pre­ze­sa cen­trum: „(…) wyko­rzy­sty­wa­nie wize­run­ku świę­te­go Papie­ża i pro­mo­wa­nie haseł, któ­re jed­no­znacz­nie koja­rzą się z kam­pa­nią wybor­czą pro­wa­dzo­ną w tym cza­sie jest nie­do­pusz­czal­ne”. Całość oświad­cze­nia dostęp­na jest w inter­ne­cie.

Szcze­rze nie rozu­miem tej reak­cji. Trud­no w niej zna­leźć solid­ną argu­men­ta­cję dla tezy, że takie wyko­rzy­sty­wa­nie wize­run­ku jest nie­do­pusz­czal­ne. Jedy­na suge­stia, któ­ra mówi, że pozba­wia ono wize­ru­nek Ojca Świę­te­go sacrum, jest sła­ba i jasno suge­ru­je kie­ru­nek, w jakim powin­ni­śmy myśleć i mówić o jego oso­bie. Kie­ru­nek bar­dziej koja­rzą­cy się z brą­zo­wy­mi pomni­ka­mi niż żywym czło­wie­kiem, któ­re­go życie i świę­tość powin­ny stać się dla nas codzien­ną inspi­ra­cją. Rów­nie łatwo oba­lić argu­ment, w któ­rym mowa jest o nawią­za­niu do rocz­ni­cy śmier­ci papie­ża. Na bil­bor­dach bowiem takiej suge­stii doszu­kać się nie spo­sób.

Kam­pa­nia zapre­zen­to­wa­na przez war­szaw­skie cen­trum jest jasna, kla­row­na i dobrze prze­my­śla­na. W for­mie nawią­zu­jąc nie­wąt­pli­wie do zbli­ża­ją­cej się kam­pa­nii pre­zy­denc­kiej, speł­nia swo­ją pierw­szo­rzęd­ną rolę sku­pie­nia uwa­gi odbior­cy oraz prze­ka­zu­je jed­no­li­ty i spój­ny komu­ni­kat: świę­tość Jana Paw­ła II może być wzo­rem dla naszych codzien­nych wybo­rów i przy­kła­dem do naśla­do­wa­nia w dro­dze do Nie­ba. Co wię­cej, zda­je się suge­ro­wać, że bez zna­jo­mo­ści jego naucza­nia nie może­my tego w peł­ni reali­zo­wać, co pokry­wa się z jed­nym z zadań, jakie posta­wi­ło przed sobą Cen­trum Myśli Jana Paw­ła II – popu­la­ry­za­cji myśli świę­te­go.

Rozu­miem, że szo­kiem dla wie­lu jest wize­ru­nek Karo­la Woj­ty­ły moc­no odbie­ga­ją­cy od ofi­cjal­ne­go wyko­rzy­sta­ne­go w cza­sie beaty­fi­ka­cji i kano­ni­za­cji, ale czy w jaki­kol­wiek spo­sób ośmie­sza jego oso­bę? Pyta­nie zda­je się reto­rycz­ne. I choć miej­my nadzie­ję, że zapre­zen­to­wa­na for­ma sta­nie się przy­czyn­kiem do dys­ku­sji na temat wize­run­ku i wyobra­że­nia świę­tych w ogó­le, to smut­nym pozo­sta­je fakt, że w kra­ju ludzi tak bar­dzo zwią­za­nych z oso­bą Świę­te­go Jana Paw­ła II w przed­dzień dzie­sią­tej rocz­ni­cy jego śmier­ci sta­je­my u pro­gu spo­ru, któ­re­go efek­tem nie będzie obro­na god­no­ści wize­run­ku, ale głę­bo­ki nie­smak, że znów nie jeste­śmy razem, a raczej prze­ciw­ko sobie.