widzimy
| 18 czerwca 2012 ]

Czasoplastikon

Kto z nas nie słyszał o kinach 3D albo nie oglądał dziwnie zabarwionych fotografii przez papierowe okulary z czerwoną i niebieską folią zamiast szkieł? W internecie można znaleźć zdjęcia, które migając w dużym tempie, dają wrażenie trzeciego wymiaru. Tych kilka sposobów doświadczenia głębi płaskiego obrazu nie wychodzi jednak poza ramy błahej ciekawostki. Dotknięcie tego zjawiska w kontekście historyczno-społecznym daje dużo większe pole odczuwania.

W podwórku kamienicy w Alejach Jerozolimskich 51 działa prawie nieprzerwanie od ponad 100 lat Fotoplastikon Warszawski – jedyny w swoim rodzaju. Nigdzie na świecie nie ma już takiego obiektu, który przez całą swoją historię stałby w tym samym miejscu, towarzysząc zmieniającym się pokoleniom. Stereoskopowe fotografie – robione parami ujęcia, po jednym dla każdego oka – zamknięte w beczce wyposażonej w parędziesiąt specjalnych okularów potrafiły przez lata przenosić współczesnych w różne rzeczywistości odległe od siebie i geograficznie, i czasowo. Przed wojną, jako wehikuł (już wtedy) wirtualnych podróży, stwarzał iluzję uczestnictwa w wydarzeniach dalekich krajów. Po niej przypominał zdjęcia Warszawy sprzed okupacji, pozwalając na chwilę zapomnieć o skutkach walk.

Jednak historia Fotoplastikonu to nie tylko zdjęcia. W czasie okupacji pełnił rolę punktu kontaktowego różnych komórek konspiracyjnych (dzięki czemu po latach, objęty patronatem Muzeum Powstania Warszawskiego, nie został zlikwidowany). W PRL-u natomiast był miejscem spotkań, podczas których słuchało się jazzu, przy okazji oglądając Londyn czy Paryż w trójwymiarze, wychodząc myślami poza realia codzienności.

W środku czuje się klimat minionych epok. Wnętrza stylizowane na lata dwudzieste, półmrok, lekko wytarte obramowania okularów, do których przytula się głowę – zastanawiałem się kim były osoby, które oglądały zdjęcia z tego samego miejsca co ja. Ze znajomymi trafiliśmy akurat na wystawę o Meksyku. W tle słychać popularny ostatnio zespół „Beirut”. Brakuje tylko stolików i herbaty – ludzie poza nami już są. Oglądanie kilkudziesięciu zdjęć upływa wśród asynchronicznych komentarzy. Najlepiej ma osoba, która usiadła na wcześniejszym w kolejności miejscu – wie przed innymi, „co będzie dalej”. Czy kolorujący zdjęcia „wyszedł za linię”, czy nie przesadził z odcieniem, aż bije po oczach. A może zdjęcia nie były poddawane takiej obróbce, tylko znać na nich ząb czasu?

Można spytać, czy panująca podczas oglądania zdjęć lekka atmosfera nie kłóci się z przeszłością fotoplastikonu. Trzeba jednak pamiętać, że stworzono go dla przyjemności. Był pewnego rodzaju bańką odgradzającą to co w środku, od tego, co na zewnątrz. Myślę, że teraz też może pełnić taką rolę – nawet bardziej niż kiedyś jest w stanie zabrać nas tam, dokąd nigdy sami nie dotrzemy – otwiera przed nami czasy naszych dziadków, ich dziadków… Już nie tylko zdjęcia są ważne – one mogą służyć nam za ciekawostkę, pretekst do przekroczenia progu oficyny, w której ciągle pachnie innym życiem.

Fotoplastikon Warszawski
Al. Jerozolimskie 51
(w podwórzu czynszowej kamienicy naprzeciwko Dworca Śródmieście)
Czynne: wtorek – niedziela w godz. 10.00 – 18.00
Bilety wstępu: normalny 4 zł, ulgowy 2 zł
www.fotoplastikonwarszawski.pl