myslimy
| 21 grudnia 2012 ]

Grudniowe echa

O Mądrości, która wyszłaś z ust Najwyższego! O Korzeniu Jessego! O Kluczu Dawida i Berło domu Izraela! O Wschodzie, blasku Światła wiecznego! Podniosły nastrój antyfon śpiewanych w ostatnich dniach Adwentu. Niegdyś przenikał grube, czerwonoceglane bryły kościołów. Płynął i rezonował wśród pancernych murów dostojnych katedr, spoglądających na świat smukłymi wieżami, dziurawiącymi chmurną powłokę nieboskłonu. Biegł w przestronnych podwojach świątyń, oddzielonych od świateł dnia i mroków wieczoru potężnymi okiennicami wypełnionymi rozetami, w których odbijał się blask płomieni lamp zapalanych w godzinie nieszporów.

Krótki, trwający niewiele ponad minutę układ chorałowych nut śpiewanych przez klasztorne chóry. Miarowym, niskim tonem zakonników, kiedy indziej kobiecą, eteryczną delikatnością głosów mniszek zapowiadający hymn Magnificat, wodospad uwielbienia, dziękczynienia i nadziei, jaki wypłynął z ust Matki Bożej podczas wizyty u świętej kuzynki. Jednozdaniowa, choć bogato rozbudowana brama prowadząca w wypełniającą przestrzeń i czas jasną przepaść bezgranicznej wiary.

Melodia wchodząca na coraz wyższe stopnie drabiny prowadzącej ku górze. Dająca się słyszeć przez wieki i tysiąclecia, raz wypowiedziana i wyśpiewana, nie zanika jednak, lecz wciąż rozpływa się w przestrzeniach gęstego od spalin i fal radiowych powietrza, wpada w krwiobieg bezprzewodowych sieci łączności, wchłaniana przez ekrany notebooków i telefonów. Jak powiew wiatru zmieniającego swoją gwałtowność, głaszcze rozkopane i zatłoczone powierzchnie ulic, najeżone choinkami o awangardowych kształtach. Przenika instalacje witryn centrów handlowych, obolałych w tym czasie od niekończącego się recitalu złożonego z „Last Christmas” i „Jingle Bells”. Wciąż krąży wśród wąwozów zapchanych sklepowych półek ze świątecznymi promocjami. Ciągle jest i trwa, w czarnych i czerwonych literach perykop, uwięzionych w zakurzonych, zamkniętych i od dawna niedotykanych przez opuszki palców kartkach z tomów Liturgii Godzin.

 

 

 

 

Ippolito Caffi, Nocturnal Celebrations in Via Eugenia at Venice, 1840 r.

Mądrości obejmująca wszechświat od krańca do krańca, która wszystkim rządzi z mocą i słodyczą, daj się dostrzec w mocy przyciągających wzrok biało-żółtych lampek na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu! Daj się zakosztować w słodyczy bożonarodzeniowych smakołyków! Klucz Dawida, który otwiera, a nikt zamknąć nie zdoła, zamyka, a nikt nie otworzy. Rozjaśnia nasze mroki i cienie, szczelne darkroomy spętane kratami niechęci, rozdrażnienia i zwątpienia. Korzeń Jessego, przed którym zamilkną królowie, który się wznosi jako znak dla narodów, górujący nad naszym ograniczonym, codziennym egoizmem. Słońce sprawiedliwości, przezwyciężające obojętność i nienasycenie. Adonai przybywający ze swoim potężnym ramieniem, przyjemnym jak iskry zimnych ogni, przyjdź do nas w echach grudniowych wieczorów, gdy tak wyczekujemy wigilijnej radości, za którą zawsze przecież kryje się Nieprzenikniony.