myslimy
| 10 kwietnia 2013 ]

Homo sapiens – ssak zagrożony wyginięciem

Pięk­na pol­ska tra­dy­cja wigi­lij­na naka­zu­je zosta­wić przy sto­le jed­no wol­ne nakry­cie dla nie­spo­dzie­wa­ne­go przy­by­sza. Z bie­giem lat siła tra­dy­cji jed­nak słab­nie, nie­któ­rzy rezy­gnu­ją ze wspól­nej wie­cze­rzy, inni o miej­scu dla gościa zapo­mi­na­ją, a dla innych to po pro­stu nie­po­trzeb­ny kło­pot. Podob­ny pro­ces wyda­je się zacho­dzić w pol­skiej deba­cie publicz­nej: „Dwa bar­ba­rzyń­skie ple­mio­na napier­da­la­ją się pała­mi po łbach, ale ofi­cjal­nie to się nazy­wa deba­ta i życie publicz­ne” – w nie­wy­bred­nych sło­wach stre­ścił to w wywia­dzie dla „Gaze­ty Wybor­czej” Szcze­pan Twar­doch. Ta tzw. deba­ta publicz­na zapo­mnia­ła) o zosta­wie­niu przy sto­le jed­ne­go wol­ne­go miej­sca dla homo sapiens (albo zwy­czaj­nie nie chce już tego robić).

Dono­śnym gło­sem recen­zu­ją­cym naszą rze­czy­wi­stość okiem homo sapiens jest naj­now­sza książ­ka o. Macie­ja Zię­by OP „Ale nam się wyda­rzy­ło”: „Cóż po homo sapiens w cza­sie mar­nym? Zwłasz­cza gdy przed­sta­wi­ciel tego gatun­ku nie czu­je się ani pra­wi­cow­cem, ani lewi­cow­cem, a co gor­sza, nie zga­dza się na upar­tyj­nie­nie lub zide­olo­gi­zo­wa­nie swo­je­go myśle­nia. Taki repre­zen­tant homo sapiens w III RP czu­je się jak pte­ro­dak­tyl lub dino­zaur pod koniec mezo­zo­iku – gatu­nek nie­umie­ją­cy się zaadap­to­wać do zmie­nia­ją­cych się warun­ków”.

„Ale nam się wyda­rzy­ło” to zbiór tek­stów o. Zię­by opu­bli­ko­wa­nych na róż­nych łamach, grun­tow­nie zre­da­go­wa­nych lub napi­sa­nych zupeł­nie na nowo na potrze­by książ­ki. Pod­ty­tuł zapo­wia­da, że doty­czy ona „Papie­ża i Pol­ski, Kościo­ła i świa­ta”, jest też podzie­lo­na na dwa takie wła­śnie blo­ki tema­tycz­ne. Domi­ni­ka­nin przy­bli­ża czy­tel­ni­ko­wi naucza­nie Jana Paw­ła II oraz histo­rię jego pon­ty­fi­ka­tu – war­tość edu­ka­cyj­na jest tym więk­sza, że przy oma­wia­niu naucza­nia papie­ża z Pol­ski poja­wia­ją się przy­pi­sy odsy­ła­ją­ce do kon­kret­nych tek­stów przez nie­go napi­sa­nych.

Książ­ka nie jest jed­nak pozy­cją dydak­tycz­ną. To wyjąt­ko­wa, kry­tycz­na ana­li­za dzi­siej­szej rze­czy­wi­sto­ści spo­łecz­no-reli­gij­nej w Pol­sce i Euro­pie prze­nik­nię­ta duchem naucza­nia Jana Paw­ła II. I wła­śnie ta wyjąt­ko­wa kry­tycz­ność, nie­wpa­da­ją­ca jed­nak w język pseu­do­pro­fe­tycz­ne­go, pro­stac­kie­go zwia­sto­wa­nia nad­cho­dzą­ce­go koń­ca cywi­li­za­cji, jest naj­więk­szym atu­tem publi­ka­cji. U Zię­by każ­da myśl pod­le­ga inten­syw­nej reflek­sji i kry­tycz­ne­mu spoj­rze­niu, tyczy się to tak­że, a nawet przede wszyst­kim, jego wła­snych roz­wa­żań. Takie podej­ście pozwa­la wyjść z utar­tych sche­ma­tów myślo­wych i oczy­ścić oce­nę rze­czy­wi­sto­ści ze ste­reo­ty­pów i uprze­dzeń – świat nie jest dzię­ki temu czar­no-bia­ły, sta­je się nie­zwy­kle wie­lo­barw­ny i sym­fo­nicz­ny.

Całość jest opar­ta na fila­rach roz­le­głej wie­dzy huma­ni­stycz­nej (choć Zię­ba jest prze­cież fizy­kiem z wykształ­ce­nia), pozwa­la­ją­cej wcho­dzić auto­ro­wi w spór z wiel­ki­mi myśli­cie­la­mi ostat­nich epok, włącz­nie ze współ­cze­sną. War­szaw­ski domi­ni­ka­nin zda­je sobie spra­wę, że czło­wiek odrzu­ca­ją­cy ide­olo­gi­za­cję wła­sne­go spoj­rze­nia na świat jest w sytu­acji kon­flik­tu rodem z antycz­nej tra­ge­dii. Mając do wybo­ru opo­wie­dze­nie się za jed­ną stro­ną spo­ru oraz pozo­sta­nie nie­za­leż­nym, wybie­ra de fac­to mię­dzy byciem wro­giem jed­nych i przy­ja­cie­lem dru­gich a zosta­niem wro­giem obu. W tej sytu­acji budo­wa­nie mostów mię­dzy zwa­śnio­ny­mi ple­mio­na­mi sta­je się nie­zwy­kle trud­ne i wypy­cha homo sapiens na mar­gi­nes życia spo­łecz­ne­go. O. Maciej zatem przyj­mu­jąc per­spek­ty­wę obser­wa­to­ra, nie ukry­wa jed­no­cze­śnie, że jest też nie­wy­słu­cha­nym uczest­ni­kiem opi­sy­wa­nych wyda­rzeń, odczu­wa­ją­cym nie­zwy­kłą alie­na­cję. Zauwa­ża też, że głos naucza­nia papie­ża z Pol­ski nie padł na podat­ny grunt, został zapo­mnia­ny, a wiel­ki doro­bek jego pon­ty­fi­ka­tu jest sta­le mar­no­tra­wio­ny nie tyl­ko przez Pol­skę, ale zwłasz­cza przez pol­ski Kościół.

Wszyst­ko to spra­wia, że „Ale nam się wyda­rzy­ło” nie tyl­ko czy­ta się zna­ko­mi­cie, ale też cięż­ko pozo­stać wobec niej obo­jęt­nym. Z jed­nej stro­ny tre­ści gło­szo­ne przez o. Zię­bę są „gło­sem woła­ją­cym na pusty­ni”, z dru­giej jed­nak gło­sem nadziei świad­ka wiel­kie­go pon­ty­fi­ka­tu Jana Paw­ła II, a tak­że nie­zwy­kłe­go doświad­cze­nia Soli­dar­no­ści (zresz­tą Autor udo­wad­nia, że oba te wyda­rze­nia są sil­nie powią­za­ne). Ojciec Zię­ba lubi powta­rzać, że nowa dzie­się­cio­mi­lio­no­wa Soli­dar­ność była­by zła i groź­na dla współ­cze­snej Pol­ski. Jed­nak dzie­sięć tysię­cy tysięcz­nych Soli­dar­no­ści było­by świa­dec­twem powsta­nia wspa­nia­łe­go, doj­rza­łe­go spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go, któ­re było marze­niem papie­ża z Pol­ski. Cytu­jąc swo­ją pry­wat­ną kore­spon­den­cję z Ojcem Świę­tym, przy­po­mi­na modli­twę Wyspiań­skie­go: „Jest tyle sił w naro­dzie, jest tyle mno­go ludzi. Niech­że w nie Duch Twój wstą­pi, i śpią­ce niech pobu­dzi”. I dopo­wia­da: „Tak, to jest tak­że papie­ska modli­twa na nasze dzi­siaj”.

Książ­ka będzie punk­tem wyj­ścia do dys­ku­sji pt. „Kościół w Pol­sce: seku­la­ry­za­cja? refor­ma? rekon­kwi­sta?”. Spo­tka­nie odbę­dzie się w ponie­dzia­łek 15 kwiet­nia 2013 r., o godz. 19.00 w kapli­cy DA klasz­to­ru domi­ni­ka­nów przy ul. Fre­ta 10 w War­sza­wie.