dzialamy
| 23 lutego 2015 ]

Kazania z maszyny losującej

W pro­gra­mie „Mię­dzy zie­mią a nie­bem” na temat tego, jakie są cechy dobre­go kaza­nia i jak tę spra­wę widzi papież Fran­ci­szek, roz­ma­wia­li: Ewa Kie­dio („Dywiz”, „Więź”), aktor­ka Kazi­mie­ra Utra­ta, ks. Robert Skrzyp­czak i Tomasz Łysa­kow­ski, spe­cja­li­sta ds. kre­owa­nia wize­run­ku.

Z wypo­wie­dzi Ewy Kie­dio: „Cza­sa­mi homi­lie brzmią tak, jak­by wrzu­co­no pew­ne bar­dzo poboż­ne i świą­to­bli­we sło­wa w jakąś maszy­nę losu­ją­cą i póź­niej wyska­ku­ją zda­nia, któ­re nie bar­dzo wia­do­mo, do kogo są skie­ro­wa­ne. Jest pyta­nie: czy ksiądz widzi oso­by, któ­re przed nim sto­ją, czy ma z nimi jakąś rela­cję. Wyda­je mi się, że to jest pod­sta­wa: z jed­nej stro­ny rela­cja z ludź­mi, do któ­rych mówi; to, żeby zoba­czył, jakich ma odbior­ców, dopa­so­wał do nich swój język, a z dru­giej stro­ny, co jest naj­waż­niej­sze, rela­cja z Bogiem − to, czy ksiądz wcze­śniej usiadł z Pismem Świę­tym. To, na co tak zwra­ca uwa­gę papież Fran­ci­szek − homi­lia musi być przy­go­to­wa­na. […] W adhor­ta­cji „Evan­ge­lii gau­dium” papież mówi wręcz, że ksiądz ma być pierw­szą oso­bą, któ­ra będzie zra­nio­na Sło­wem. Mówi się, że Sło­wo Boże jest jak miecz obo­siecz­ny. Zada­je nam pewien ból, coś mamy poczuć i on ma być tym pierw­szym, któ­ry tego doświad­czy. Otwie­ra­jąc Pismo Świę­te, ma sobie zadać pyta­nie: co mnie w tym poru­sza? co mnie w tym draż­ni? dla­cze­go mnie to boli? I z tym dopie­ro wycho­dzi do ludzi, z pew­nym wła­snym prze­ży­ciem. To będzie widocz­ne, nie tyl­ko na pozio­mie słów, ale tak­że na pozio­mie takich odczu­wal­nych rze­czy, jak mimi­ka, gesty­ku­la­cja − czy to jest praw­da, co mówi”.

Scre­en z pro­gra­mu „Mię­dzy zie­mią a nie­bem”