lokum
| 28 lutego 2013 ]

Krakowskie anioły

Anioły są wyjątkowe. Zwłaszcza te na krakowskim Kazimierzu. Po pierwsze: te ludzkie, czekające po godzinach z herbatą malinową z imbirem, po drugie: te z różnorakich materiałów – drewniane, gipsowe, szklane, słomiane… Wyszywane, malowane, rzeźbione. A przede wszystkim te stróżujące, by człowiek nie pogubił się na życiowych ścieżkach.

Anioły szczęśliwego związku, fot. Dorota Czarnecka

Jakiego koloru są anioły? Najbardziej znane to te czarne wyśpiewane przez Ewę Demarczyk oraz te zielone, których czar sławiło Stare Dobre Małżeństwo. Różnokolorowe znalazły przystanek w Art Cherubino. O każdym z nich z sercem opowiada pani Areta. Bo każdy to inna historia, inny styl. Dawno, dawno temu zastanawiano się, ile aniołów zmieści się na główce od szpilki. Dziś człowiek zaglądający do galerii zachodzi w głowę, jakim cudem na kilku metrach kwadratowych znalazło się aż tylu niebiańskich posłańców!

Skrzydlate stworzenia zebrane w galerii przy Bonifraterskiej 1 są i do tańca, i do różańca (od tych na obrazach, czasem przypominających o modlitwie, po te lodówkowe, bo z magnesami, towarzyszące przygotowywaniu posiłku czy schładzaniu wina). Niektóre – szczególnie te miłosne, ślubne, w parach – to idealne pomysły na niebanalne prezenty dla zakochanych czy małżeństw. Każdy zresztą znajdzie tu coś dla siebie. Na lokalnych patriotów czekają anioły w krakowskich strojach, na miłośników dodatków – anioły malowane na torbach, na śpiochów – anioły na poszewkach…

Potrzeba anielskiej obecności jest uniwersalna. Zaświadczyć o tym mogą choćby te dwie prośby: Marii Peszek i Tomka Kamińskiego. Dlaczego na koniec o proszeniu? Bo jeden z midraszy mówi, że gdy się modlisz, stwarzasz anioła! Za każdym razem. Niebieski anioł przywieziony z Krakowa przypomina mi o tym.