dzialamy
| 31 marca 2016 ]

Lekcje (nie)normalności

Całe życie spę­dzam kawa­łek waka­cji w zwy­czaj­nie nie­zwy­czaj­ny spo­sób – na obo­zie z oso­ba­mi z upo­śle­dze­niem umy­sło­wym z mojej wspól­no­ty “Zia­ren­ko” (nale­żą­cej do mię­dzy­na­ro­do­we­go ruchu Wia­ra i Świa­tło). Od daw­na pró­bu­ję się nauczyć od upo­śle­dzo­nych kil­ku lek­cji.

Na obozie Wspólnoty Wiara i Światło, fot. Aldona Piekarska

Na obo­zie Wspól­no­ty Wia­ra i Świa­tło, fot. Aldo­na Pie­kar­ska

Nie­per­fek­cyj­ność

Nie, nie trze­ba wszyst­kie­go ide­al­nie zor­ga­ni­zo­wać. Nie trze­ba podej­mo­wać natych­miast naj­lep­szych decy­zji. Moż­na nawet nie orga­ni­zo­wać pra­wie wca­le i pozwo­lić, żeby spra­wy toczy­ły się wła­snym torem. Tam, gdzie są praw­dzi­we rela­cje, nikt nie wyma­ga dosko­na­łe­go pla­nu.

Bycie, a nie dzia­ła­nie

To obec­ność, a wła­ści­wie współ­o­bec­ność jest tym, o co naj­bar­dziej cho­dzi. Czy zro­bi­my pięć kur­sów rowe­rem wod­nym po jezio­rze, czy roze­gra­my kil­ka meczy w prze­rzu­can­kę i kil­ka dodat­ko­wych w siat­ków­kę, czy zali­czy­my dłu­gi spa­cer i zor­ga­ni­zu­je­my zawo­dy spor­to­we – to wszyst­ko jest znacz­nie mniej waż­ne niż to, żeby­śmy posie­dzie­li wspól­nie, popi­ja­jąc poobied­nią kawę nawet przez pół­to­rej godzi­ny, pole­że­li na mate­ra­cach przed domem, przy­tu­li­li i uśmiech­nę­li się do tego, kto aku­rat ma gor­szy dzień.

Pod­nieść gło­wę znad same­go sie­bie

Wyda­je mi się, że każ­de spo­tka­nie z inno­ścią zmie­nia nasze spoj­rze­nie. Spo­tka­nie z upo­śle­dzo­ny­mi na pew­no otwie­ra też moje patrze­nie na samą sie­bie – jak w lustrze widzę w nich moje wła­sne pra­gnie­nia i moje nie­do­sko­na­ło­ści, któ­re ja usi­łu­ję w sobie ukryć, a oni noszą je na wierz­chu. Dobrze jest je dostrzec, ale wiem, że nie mogę się na tym zatrzy­mać. Lepiej pod­nieść gło­wę i spoj­rzeć na innych, nie na sie­bie. Pozwo­lić, żeby kształ­to­wa­ło mnie spo­tka­nie, a nie zata­pia­nie się w sobie.

Tu i teraz

Bo wszyst­ko pro­wa­dzi do tego, żeby w peł­ni prze­ży­wać daną nam chwi­lę. Nie myśleć w kate­go­riach stra­ty, o tym, co inne­go mogło­by się teraz dziać, jak lepiej moż­na by wyko­rzy­stać czas. Być w peł­ni tu i teraz.


Trud­ne są te lek­cje, któ­re pobie­ram od moich upo­śle­dzo­nych przy­ja­ciół. Idą czę­sto wbrew temu, co wyda­je się po ludz­ku roz­sąd­ne, wbrew ide­ałom cią­głe­go roz­wo­ju, naci­sku na samo­re­ali­za­cję, na speł­nia­nie swo­ich potrzeb i dosko­na­le­nia się. Ale może to tu jest roz­wój – roz­wój ser­ca, może tu samo­re­ali­za­cja przez odkry­cie głę­bi ist­nie­nia, może wresz­cie tu coraz dosko­nal­sze (na ile to moż­li­we na zie­mi) zaspo­ka­ja­nie potrze­by miło­ści…

“Bóg wybrał wła­śnie to, co głu­pie w oczach świa­ta, aby zawsty­dzić mędr­ców, wybrał to, co nie­moc­ne, aby moc­nych poni­żyć; i to, co nie jest szla­chet­nie uro­dzo­ne według świa­ta i wzgar­dzo­ne, i to, co nie jest, wyróż­nił Bóg” (1 Kor 1,27-28).

Na obozie Wspólnoty Wiara i Światło, fot. Aldona Piekarska

Na obo­zie Wspól­no­ty Wia­ra i Świa­tło, fot. Aldo­na Pie­kar­ska