myslimy
| 4 stycznia 2013 ]

Mesjanizm i beztroskizm

Relację człowieka do świata, na którym przyszło mu żyć, ks. Tischner nazywa gospodarowaniem. „Jesteśmy tutaj – pisze w „Filozofii dramatu” − jako gospodarze. Jesteśmy na ziemi – ani nie niewolnicy, ani nie swawolnicy, lecz wolni i rozumiejący naturę ziemi”. Gospodarowanie nie jest niewolą, nie jest też swawolą. Obejmuje poznanie i aktywne przetwarzanie rzeczy („czynienie sobie ziemi poddaną”), i realizuje się we wspólnocie. „Gospodarując, jesteśmy razem” – pisze ks. Tischner – a będąc razem, tworzymy miejsca, bo „gdzie ty jesteś, powstaje miejsce” (Rilke). Główne miejsca są zaś cztery: dom, warsztat pracy, świątynia, cmentarz. Nie może zabraknąć żadnego z nich. „Gdzie znika miejsce, pozostają bezdroża. Człowiek traci wątek swego dramatu”.

Dom, miejsce, gdzie człowiek czuje się „sobą u siebie”, można traktować jako symbol misyjności każdego ludzkiego życia: każdy człowiek posiada niepowtarzalny los i ma do odegrania własną misję w służbie sensu. Warsztat z kolei to tam, gdzie realizuje się millenarystyczny aspekt naszego powołania: powiększanie doczesnego dobra i sprawiedliwości. Jest w filozofii ks. Tischnera również miejsce dla świątyni, a więc pasyjności i profetyzmu. Pasyjności, bo w świątyni składamy Bogu w ofierze samych siebie, a profetyzmu, bo tam właśnie poznajemy i głosimy prawdę o doczesnym świecie: że jest on jedynie metaforą realniejszej rzeczywistości. Tej samej prawdy uczy nas cmentarz, który będąc znakiem nieuchronnej klęski każdego gospodarowania, mówi: „To nie tu”. Nie tu, a więc gdzie indziej, gdzieś poza doczesnością. Stąd z kolei wynika ubóstwo, czyli niewiązanie się z tym, co tu, a co stanowi jedynie drogowskaz i obietnicę („Czy ktoś przywiązuje się do drogowskazu?”). Ubóstwo, czyli praktyczny eschatologizm.

W ten sposób powiązać można cztery miejsca ks. Tischnera z głównymi elementami chrześcijaństwa wyróżnionymi przez redakcję „Pressji” w tece o mesjanizmie (chrześcijaństwie polskich romantyków). Misjonizm, millenaryzm, pasjonizm, profetyzm, eschatologizm. Dom, warsztat, świątynia, cmentarz.

Zaraz, zaraz – pomyśli jednak czytelnik „Dywizu”. Czy obok domu, warsztatu, świątyni i cmentarza nie powinna stać karczma (najlepiej prowadzona, jak w „Chłopach” albo „Panu Tadeuszu”, przez Żyda dobrze zaznajomionego z praktyczną teologią szabatu)? Czy pośród wszystkich wspomnianych wyżej „izmów” nie znajdzie się miejsce dla towarzystwa trochę mniej poważnego? Dla zabawy i święta? Muzyki i tańca? Dla „wina, co rozwesela serce człowieka” albo czegoś zgoła mocniejszego? Dla, ujmując sprawę naukowo, beztroskizmu, dywizyzmu? Bez tego to rzeczywiście dramat.

„Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi?”. Nie mogą. A przecież Pan Młody jest z nami „aż do skończenia świata” – właśnie przyszedł po raz kolejny.