widzimy
| 10 września 2012 ]

Miasto krzepi!

W minio­ny week­end Żoli­borz opa­no­wa­ły tajem­ni­cze gru­py uzbro­jo­ne w far­by i pędz­le. Gdy tyl­ko gru­pa taka dostrze­gła jakiś sza­ry, zapusz­czo­ny garaż, zaraz na jego bocz­nej ścia­nie odci­ska­ła zna­mię swo­jej arty­stycz­nej eks­pre­sji. Chu­li­gań­stwo i wan­da­lizm, powie­cie? Nie tym razem. Za nami pierw­sza odsło­na akcji „Żoli­Ga­raż – Mia­sto krze­pi!”.

Żoli­borz może i ma kapi­tal­ną archi­tek­tu­rę i sno­bi­stycz­ną aurę, ale cią­gle jesz­cze nie­wie­le tam się dzie­je w prze­strze­ni publicz­nej. Co praw­da coraz więk­sze­go roz­ma­chu nabie­ra­ją róż­ne­go rodza­je festi­wa­le dziel­ni­co­we, ale na co dzień jest dość spo­koj­nie. I w ten ustat­ko­wa­ny świat wkra­cza ini­cja­ty­wa „Żoli­Ga­raż”, któ­ra posta­no­wi­ła nama­lo­wać kil­ka­na­ście mura­li na ścia­nach żoli­bor­skich gara­ży.

Orga­ni­za­to­rzy za Krzysz­to­fem Wodicz­ką powta­rza­ją: „Nie prze­strzeń publicz­na
dla sztu­ki, ale sztu­ka dla prze­strze­ni publicz­nej, sztu­ka uak­tyw­nia­ją­ca ją, pod­bu­rza­ją­ca, dener­wu­ją­ca, pobu­dza­ją­ca do dys­kur­su, kie­ru­ją­ca w stro­nę lep­sze­go życia w mie­ście i
w stro­nę lep­szych ludzi w mie­ście”. Do akcji uda­ło im się zapro­sić takich arty­stów, jak: Krzysz­tof Augu­stin, Jan Baj­tlik, Aga­ta Bogac­ka, Anna Czar­no­ta, Rafał Domi­nik, Tomasz Domi­nik, Krzysz­tof Goliń­ski, Bar­tek Kieł­bo­wicz, Maja Kie­sner, Anto­ni Mali­now­ski i Yong Min Cho, Anna Mich­nie­wicz, Piotr Mło­do­że­niec, Agniesz­ka Niziur­ska, Ste­fan Paruch, Han­na Pyrzyń­ska – Piłat, Rafał Rosko­wiń­ski, Marek Sob­czyk, Paweł Susid, Olga Wol­niak, Jacek Zie­miń­ski, Andrzej Zwierz­chow­ski oraz Jan Bryk­czyń­ski.

A co naj­cie­kaw­sze w tym pro­jek­cie, orga­ni­za­to­rzy chcą nie tyl­ko oży­wić prze­strzeń, ale też rela­cje mię­dzy­ludz­kie w oko­li­cy powsta­ją­cych mura­li. Zapra­sza­ją każ­de­go chęt­ne­go do pomo­cy i ofe­ru­ją nie­za­po­mnia­ne wra­że­nia. Dru­gi ple­ner odbę­dzie się w week­end 22/23 wrze­śnia.

Takim akcjom mówi­my sta­now­cze tak. Oby czę­ściej.