dzialamy
| 8 września 2014 ]

Międzyreligijny marsz solidarności z prześladowanymi chrześcijanami

W nie­dzie­lę 7 wrze­śnia uli­ca­mi Mura­no­wa prze­szedł „Mię­dzy­re­li­gij­ny marsz soli­dar­no­ści z prze­śla­do­wa­ny­mi chrze­ści­ja­na­mi”. Jak pod­kre­ślił już na wstę­pie jeden z jego orga­ni­za­to­rów, o. Wie­sław Dawi­dow­ski, jest czymś natu­ral­nym, że z prze­śla­do­wa­ny­mi chrze­ści­ja­na­mi soli­da­ry­zu­ją się inni chrze­ści­ja­nie; spe­cy­fi­ką tego mar­szu było jed­nak to, że udział w nim wzię­li przed­sta­wi­cie­le róż­nych reli­gii, m.in. Żydzi, muzuł­ma­nie, bud­dy­ści i jazy­dzi.

Od lewej: Zbi­gniew Nosow­ski, rabin Micha­el Schu­drich, o. Wie­sław Dawi­dow­ski

Rabin Micha­el Schu­drich pod­kre­ślił, że Żydzi, któ­rzy w cza­sie II woj­ny świa­to­wej doświad­czy­li okrut­nych prze­śla­do­wań, sil­nie soli­da­ry­zu­ją się z cier­pią­cy­mi chrze­ści­ja­na­mi. Zazna­czył też, jak wymow­ne jest to, że marsz prze­cho­dzi przez teren, któ­ry znaj­do­wał się w cza­sie woj­ny w obrę­bie get­ta. „Cały świat nie może mil­czeć wobec strasz­nych prze­śla­do­wań doko­ny­wa­nych na chrze­ści­ja­nach, jeste­śmy tu po to, aby prze­ciw temu złu zapro­te­sto­wać” − powie­dział.

Rabin Micha­el Schu­drich: „Cały świat nie może mil­czeć wobec strasz­nych prze­śla­do­wań doko­ny­wa­nych na chrze­ści­ja­nach”

Przej­mu­ją­co zabrzmia­ły sło­wa wice­prze­wod­ni­czą­ce­go Rady Wspól­nej Kato­li­ków i Muzuł­ma­nów, Andrze­ja Sara­mo­wi­cza:

W imie­niu spo­łecz­no­ści muzuł­mań­skiej chcę w jak naj­moc­niej­szych sło­wach potę­pić wszel­kie for­my i przy­pad­ki prze­mo­cy skie­ro­wa­nej prze­ciw­ko naszym bra­ciom i sio­strom – chrze­ści­ja­nom i chrze­ści­jan­kom – na całym świe­cie. Szcze­gól­nie wyra­żam soli­dar­ność ze wszyst­ki­mi ofia­ra­mi pole­gły­mi z rąk opraw­ców tak zwa­ne­go kali­fa­tu ISIS.

Jed­no­cze­śnie wyra­ża­my nasze potę­pie­nie wszel­kich form prze­mo­cy i agre­sji na tle raso­wym, reli­gij­nym czy poli­tycz­nym na całym świe­cie. Czyż nasze reli­gie nie naka­zu­ją nam wza­jem­nie się sza­no­wać i miło­wać? Czy nasze reli­gie nama­wia­ją lub pod­że­ga­ją do wza­jem­nej nie­na­wi­ści? Jak zatem może­my kochać Boga, nie­na­wi­dząc bliź­nie­go?

Jako wyznaw­ca isla­mu chcę pod­kre­ślić z całą sta­now­czo­ścią, że więk­szość muzuł­ma­nów na świe­cie nie uzna­je tak zwa­ne­go kali­fa­tu ISIS jako pań­stwa muzuł­mań­skie­go i potę­pia go jako struk­tu­rę o cha­rak­te­rze nie reli­gij­nym, lecz ter­ro­ry­stycz­nym!

Andrzej Sara­mo­no­wicz: „Czyż nasze reli­gie nie naka­zu­ją nam wza­jem­nie się sza­no­wać i miło­wać?”

Marsz prze­szedł spod kościo­ła Naro­dze­nia Naj­święt­szej Maryi Pan­ny przy al. Soli­dar­no­ści do Ogro­du Spra­wie­dli­wych na skwe­rze „Jura” Gorze­chow­skie­go. Tam, przy kamie­niach i drzew­kach upa­mięt­nia­ją­cych Spra­wie­dli­wych, uczest­ni­cy mar­szu zło­ży­li czer­wo­ne kwia­ty, pro­sząc Boga o to, aby dziś tak­że nie zabra­kło ludzi spra­wie­dli­wych tam, gdzie są tak bar­dzo potrzeb­ni. Pod­czas mar­szu moż­li­we było tak­że finan­so­we wspar­cie dla ofiar prze­śla­do­wań, za pośred­nic­twem Cari­ta­su i orga­ni­za­cji Pomoc Kościo­ło­wi w Potrze­bie.

Orga­ni­za­to­ra­mi mar­szu byli: dusz­pa­ster­stwo obco­kra­jow­ców anglo­ję­zycz­nych archi­die­ce­zji war­szaw­skiej oraz redak­cja kwar­tal­ni­ka „Więź”; współ­or­ga­ni­za­to­ra­mi − Pol­ska Rada Chrze­ści­jan i Żydów oraz Rada Wspól­na Kato­li­ków i Muzuł­ma­nów.

Marsz wyru­szył spod kościo­ła Naro­dze­nia Naj­święt­szej Marii Pan­ny

Pod­czas mar­szu odczy­ta­ne zosta­ły opi­sy sytu­acji indy­wi­du­al­nej i zbio­ro­wej w miej­scach dotknię­tych prze­śla­do­wa­nia­mi. Poni­żej pre­zen­tu­je­my nie­któ­re z nich.

W mar­szu wzię­li udział przed­sta­wi­cie­le róż­nych reli­gii, Kościo­łów, wspól­not

Frag­ment ape­lu Andrei Ric­car­die­go, zało­ży­cie­la wspól­no­ty Sant’Egidio, z lip­ca br.

Mija­ją dwa lata odkąd trwa­ją wal­ki o Alep­po. Bitwa w naj­lud­niej­szym mie­ście Syrii roz­po­czę­ła się w lip­cu 2012 roku. Mimo to dwa milio­ny miesz­kań­ców mia­sta pozo­sta­ły w nim, zacho­wu­jąc tra­dy­cję tysiąc­let­nie­go współ­ist­nie­nia muzuł­ma­nów i chrze­ści­jan. Ludzie nie mogą wydo­stać się z mia­sta oto­czo­ne­go przez opo­zy­cję, wśród któ­rej są nie­prze­jed­na­ni i krwa­wi fun­da­men­ta­li­ści. Dla chrze­ści­jan wyj­ście ze stre­fy rzą­do­wej ozna­cza ryzy­ko­wa­nie życia.
Wie­dzą o tym dobrze dwaj bisku­pi Alep­po, Gre­go­rios Ibra­him i Boulos Yazi­gi, prze­trzy­my­wa­ni w nie­wo­li od ponad roku.
Lot­nic­two Asa­da ata­ku­je tere­ny będą­ce w rękach rebe­lian­tów rakie­ta­mi i bom­ba­mi becz­ko­wy­mi; ci z kolei odpo­wia­da­ją, ostrze­li­wu­jąc inne dziel­ni­ce moź­dzie­rza­mi i rakie­ta­mi domo­wej robo­ty. Ludzie cier­pią z gło­du i bra­ku lekarstw. Dżi­ha­dy­ści szan­ta­żu­ją odcię­ciem dostę­pu do wody. To prze­ra­ża­ją­ca woj­na. Śmierć przy­cho­dzi z każ­dej stro­ny.

W mar­szu wzię­ło udział kil­ka­set osób

Pastor Faye Pama Musa, zamor­do­wa­ny w maju 2013 r. w sta­nie Bor­no w Nige­rii przez eks­tre­mi­stów z sek­ty Boko Haram. Od wie­lu lat wie­dział, że za jego aktyw­ność gro­zi mu nie­bez­pie­czeń­stwo w tym nige­ryj­skim sta­nie, gdzie chrze­ści­ja­nie są oby­wa­te­la­mi dru­giej kate­go­rii, lecz chciał gło­sić Ewan­ge­lię w miej­scu, do kto­re­go został posła­ny. Został zastrze­lo­ny na oczach żony i 13-let­niej cór­ki.

Rela­cja sióstr domi­ni­ka­nek z Ira­ku z 24 sierp­nia br.

Isla­mi­ści wyrzu­ci­li z domów tych, któ­rzy nie opu­ści­li ich sami. Wywie­zio­no 72 oso­by z Kara­kosz. Nie wszy­scy z nich dotar­li do nas, a ci, któ­rym to się uda­ło, byli w bar­dzo złym sta­nie. Z kolan pew­nej mat­ki zabra­no trzy­let­nią dziew­czyn­kę – jej los pozo­sta­je nie­zna­ny. Nie wie­my, dla­cze­go isla­mi­ści wyrzu­ca­ją ludzi z Kara­kosz. Ci, któ­rzy do nas dotar­li, opo­wia­da­ją, że isla­mi­ści przy­wo­żą do mia­sta becz­ki z nie­zna­ną zawar­to­ścią.

Ponad­to wie­my o czte­rech rodzi­nach chrze­ści­jań­skich, któ­re utknę­ły w Sin­dża­rze i praw­do­po­dob­nie nie mają już wody ani jedze­nia. Jeśli nie uzy­ska­ją pomo­cy, zgi­ną. Nie mamy z nimi kon­tak­tu i nie mamy moż­li­wo­ści nego­cjo­wa­nia z isla­mi­sta­mi.

Jeśli cho­dzi o naszą wspól­no­tę, wie­my, że klasz­tor w Tel Kaif stał się sie­dzi­bą władz Pań­stwa Islam­skie­go. Isla­mi­ści zaję­li tak­że nasz klasz­tor w Kara­kosz. Oso­by, któ­re do nas ostat­nio dotar­ły, rela­cjo­nu­ją, że isla­mi­ści znisz­czy­li wszyst­kie świę­te obra­zy, iko­ny i figu­ry. Na szczy­tach kościo­łów krzy­że zosta­ły zastą­pio­ne fla­ga­mi Pań­stwa Islam­skie­go.

Oprócz tego, co się dzie­je z chrze­ści­ja­na­mi – w pią­tek 22 sierp­nia szy­ic­ki zama­cho­wiec-samo­bój­ca zaata­ko­wał sun­nic­ki meczet Abou Mus­sab w wio­sce znaj­du­ją­cej się pod kon­tro­lą rzą­du irac­kie­go w pro­win­cji Dija­la; zgi­nę­ło 68 osób. To strasz­ne sły­szeć o ludziach, któ­rzy giną pod­czas modli­twy.

O. Frans Van Der Lugt, zamor­do­wa­ny w Syrii, w mie­ście Homs, 7 kwiet­nia 2014 r. Miał 75 lat. Był holen­der­skim jezu­itą, w Syrii miesz­kał i pra­co­wał bez prze­rwy od 1976 roku. Pro­wa­dził mię­dzy inny­mi ośro­dek dla nie­peł­no­sprawnch, w któ­rym prze­by­wa­ły dzie­ci wszyst­kich reli­gii i grup etnicz­nych. Wytrwa­le słu­żył na rzecz pojed­na­nia mie­dzy muzuł­ma­na­mi i chrze­ści­ja­na­mi. Po wybu­chu kon­flik­tu w Syrii w 2011 roku posta­no­wił zostać w Homs, mie­ście uzna­wa­nym za cen­trum opo­zy­cji i szcze­gól­nie nara­żo­nym na ata­ki, któ­re sta­ło się - jak mówił o. Van Der Lugt – „bez­praw­ną dżun­glą”. Z kil­ku­dzie­się­cio­ty­sięcz­nej wspól­no­ty chrze­ści­jań­skiej w Homs pozo­sta­ła nie­wiel­ka garst­ka tych, któ­rzy nie byli w sta­nie uciec, a wraz z nimi o. Van Der Lugt. Został zamor­do­wa­ny strza­ła­mi w gło­wę w ogro­dzie klasz­to­ru.

Uczest­ni­cy mar­szu zło­ży­li czer­wo­ne kwia­ty w Ogro­dzie Spra­wie­dli­wych

Fot. Mar­cin Kie­dio