dzialamy
| 19 listopada 2012 ]

Nie od razu Kraków zbudowano

Mówi się na mieście, że po pierwszej krakowskiej mszy o jedność w Kościele katolickim [zob. więcej w tekście „Ekumenizm katolicko-katolicki”] w zakrystii kościoła oo. Dominikanów doszło do tajemniczej wymiany zdań. Podobno główny celebrans, biskup Tadeusz Pieronek miał powiedzieć do kaznodziei – księdza Wojciecha Grygla: – A co Ty ze mnie takiego liberała robisz?

Wiarygodność tej rozmowy może być co najmniej wątpliwa. Ale musimy przyznać, że plotka, która rozniosła się jak Kraków długi i szeroki, ma chyba ziarnko prawdy. Bo choćby nie wiem co i nie wiem jak, to czasem łatwiej krowę przekonać do jedności niż człowieka.

Wzięliśmy przykład z Dywizu i postanowiliśmy pomodlić się wspólnie o ”jedność w Kościele”, również w Krakowie. I od początku łatwo nie było. Że niby rzucamy się z motyką na słońce. Skaczemy na głęboką wodę. A wszystko to na wariackich papierach.

A że Kraków znany jest z patosu, rozbuchania i twórczej finezji, to u nas nie mogło być przecież tak jak w stolicy. Oczywiście, nawet jeśli w stolicy jest wzorcowo. Musiał być patos, musiał być boom, fajerwerki i przytup. Musiało być na szeroką skalę. Walnęliśmy więc z grubej rury. Z wysokiego ”C” powiedziałbym nawet. Od razu od biskupa. A że biskup – pomyśleliśmy – to dobrze, żeby był znany (będzie medialnie), i dobrze jeszcze, żeby obok niego stał inny – równie medialny i równie skrajny.

Myślimy sobie, że biskupa najpierw uzgodnimy – bo to hierarcha i zgodnie wszystko z etykietą. A przecież jak już biskupa mieć będziemy, to z górki poleci. Zaczniemy spraszać tych księży, kojarzonych z ”inną niż biskupia frakcją”. Dzwonimy więc na Wawel, opowiadamy o pomyśle i słyszymy: – No dobra inicjatywa. Zapoznam się szczegółowo i dam wam znać. Długo nie czekaliśmy, biskup się zgodził.

I się zaczęło! Słodki Jezu!
– A czy to prowokacja z tym biskupem?
– Ta, jedność od razu! Biskup lewak i liberał! O jakiej my tu jedności w ogóle rozmawiamy?
– Moglibyście chociaż zaprosić jakiego innego biskupa, żeby był pluralizm.
– Ja chciałem powiedzieć panowie, że z tym biskupem to ja się o jedność modlił nie będę. Żadnej z nim koncelebry.
– Jak mam powiedzieć kazanie? Panowie, może rozważcie ten pomysł. Bo tak od razu od kontrowersji zaczynacie. Więcej roztropności!

Lawina nieprzychylności rozlała się po internecie i w rozmowach prywatnych również. Żeby jednak oddać prawdzie to, co prawdziwe, nie chodziło tylko o biskupa.

– Jak to można z wilkiem przebranym w owce się godzić!?
– Nie jesteś nawet zdrajcą, bo nasze katolickie wartości naprawdę nigdy nie były ci bliskie. Odpi….dol się od nas i nie kłam więcej, żeś katolik!
– E… to pewnie jakaś prowokacja. Tak naprawdę to będzie msza lewaków z „Tygodnika Powszechnego” i jeszcze się pod tym przesłaniem „Wybiórcza” podpisuje!
– Nie można się jednać z niektórymi ludźmi, bo jak oni działają na niekorzyść Kościoła, to o jedności nie może być mowy.

Autor mema: Dariusz Machla

Narzekam? Pewnie niepotrzebnie, bo przecież generalnie było pozytywnie. Na mszę przyszło dużo ludzi. Kazanie było rozsądne. Zapowiedzieliśmy już kolejną mszę – że się odbędzie w styczniu. I będzie działo się cyklicznie. Stopniowo. Krok po kroku. Z uporem godnym lepszej sprawy.

Człowiek musi być wobec siebie surowy i wymagający. Doszukiwanie się drugich den w wiarygodnych przecież przesłaniach to marnowanie czasu i sił – które potrzebne są nam i wykorzystać je warto gdzieś indziej.

Na początek nauczmy się różnić. Wydrzyjmy z siebie niepokój. Bo sprawa jest wagi – powiedziałbym – historycznej. Kropla drąży skałę. A i Kraków nie od razu zbudowano.

W Warszawie w innej formule, ale w tym samym celu spotykamy się na Mszy i po Mszy 20 listopada (wtorek), godz. 19, archikatedra (więcej informacji tutaj).