myslimy
| 9 maja 2017 ]

O Bogu, który wyprowadza z Egiptu. Tu i teraz

Chyba wszyscy znają historię o wyjściu Izraelitów z niewoli egipskiej i o ich czterdziestoletniej tułaczce przez pustynię. Ta niezwykła opowieść, opisana na kartach Pięcioksięgu, w książce ks. Stanisława Adamiaka służy za punkt wyjścia do refleksji nad Bogiem, wiarą, kondycją człowieka i Kościoła.

„Zawsze jest Wyjście” to pozycja niewielka, licząca zaledwie 140 stron. Składa się na nią 15 krótkich rozdziałów, rozpoczynających się stosownym cytatem z Księgi Wyjścia (czasem także z Ewangelii bądź innej księgi biblijnej). Jak mówi tekst okładkowy, inspiracją dla układu książki był program rekolekcji oazowych II stopnia, stąd też czytanie poszczególnych fragmentów może być rozplanowane na kolejne dni. Wówczas „Zawsze jest Wyjście” stanie się sposobem na przeżycie domowych rekolekcji.

Można też postąpić inaczej: niepozorną książkową propozycję ks. Adamiaka przeczytać w jeden wieczór. Autor pisze bowiem świetnym, obrazowym stylem (porównanie życia chrześcijańskiego do jazdy na rowerze jest prostym, lecz wymownym tego przykładem), który powoduje, że lektura to czysta, czytelnicza przyjemność.

Ks. Stanisław Adamiak, Zawsze jest Wyjście, wyd. Więź

Ks. Stanisław Adamiak, Zawsze jest Wyjście, wyd. Więź

„Zawsze jest Wyjście” zasadniczo nie odkrywa niczego nowego, nie wpisuje się w akademicki dyskurs teologii. Nie to jest celem ks. Adamiaka. Jego książka została pomyślana jako pomoc przede wszystkim dla ludzi młodych, którzy szukają odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące wiary. Autor konsekwentnie unika z jednej strony banałów i patosu, z drugiej – trudnego, specjalistycznego języka. Jego refleksje są osadzone na trzech filarach, które też stanowią największą zaletę książki: dobrej orientacji w kulturze, realizmie i aktualności.

Po pierwsze, ks. Stanisław Adamiak, teolog i historyk, jest duchownym, który sprawnie porusza się po orbicie współczesnej kultury. To widać niemal na każdej stronie. Obok przykładów biblijnych, znajdujących się niewątpliwie w centrum refleksji, pojawiają się odniesienia do poezji Herberta (nieśmiertelny wiersz „Potęga smaku”), Lechonia, piosenek Kazika i Jacka Kaczmarskiego. Cytaty te nie stanowią jednak próby pustego zapełniania kartek, ale zostają wplecione do wywodów w sposób delikatny i zawsze dobrze umotywowany. Tak też dzieje się z chyba najbardziej znaczącym odwołaniem do dzieła Tolkiena – „Władcy pierścieni”. Ks. Adamiak we fragmentach tych ujawnia się jako wytrawny i subtelny znawca literatury fantastycznej, zaś jego szukanie analogii między Ewangelią a opowieścią o niepozornych powiernikach Pierścienia uważam za niezwykle ciekawe i – przede wszystkim – trafione.

Po drugie, autor unika pułapki udzielania prostych odpowiedzi na trudne pytania. Problem teodycei zostaje jedynie zasygnalizowany. Ks. Adamiak trzeźwo patrzy również na kościelne struktury: widzi i wskazuje próby oazowego „upupiania” Boga (to tym bardziej znaczące, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że znaczna część książkowych refleksji została wcześniej wygłoszona jako nauka na oazowych rekolekcjach); dostrzega braki w tzw. seminaryjnych akcjach powołaniowych; wreszcie – wie doskonale, że Kościół pełny jest nie tylko świętości, ale także niedoskonałości. Przy wszystkim tym realistycznie zachęca on do pozostania wewnątrz wspólnoty i do trzymania się światła paschału, które przecież, jak argumentuje, najpewniej rozbłyska w Kościele.

I ten bodaj najważniejszy aspekt książki: aktualność. Na kartach „Zawsze jest Wyjście” ks. Adamiak przedstawia Boga jako Pana nie tyle odległej historii, lecz codzienności. Jak wierzy duchowny, Stwórca jest większy od wszelkich kajdan. Wyprowadził swój lud z niewoli egipskiej przed tysiącami lat. Żywił ich przez lata wędrówki na pustyni. Skrył się w obłoku. I wreszcie, pod postacią paschalnego Baranka, pokonał śmierć. Refleksje ks. Adamiaka nie zatrzymują się jednak w tym momencie. Bóg ukazany w jego książce to Bóg, który zawsze towarzyszy swojemu ludowi w drodze, to Ten, który rozrywa wszelkie kajdany współczesnych zniewoleń, nałogów i grzechów.

Ks. Józef Tischner lubił powtarzać, że od czasu Zmartwychwstania Chrystusa żaden optymizm w Kościele nie jest ponad miarę. „Zawsze jest Wyjście” także wyraźnie czerpie ze źródła paschalnej radości i wpisuje się – co widać już choćby na poziomie samego tytułu – w nurt chrześcijańskiej, stale potrzebnej, nadziei. Bóg wyprowadza z niewoli, pozostając stale blisko swojego ludu. Nie kiedyś. Tu i teraz.