dzialamy
| 16 maja 2012 ]

Po skale z Tołstojem

„Bilibin nieustannie przeplatał rozmowę oryginalnie dowcipnymi, wykończonymi zdaniami, które budziły powszechne zainteresowanie” – w tym miejscu rozczapierzoną książkę odkładam na karimatę. Tytuł „Wojna i pokój” celuje w niebo. Ja podobnie, choć z mniejszą łatwością i z koniecznością użycia liny asekuracyjnej. Wspinamy się. Palce obmacują skałę, wyszukują możliwie dogodne chwyty. Wyprostowanie podgiętej dotąd nogi daje zupełnie inny zasięg – sukces. Czasami bywamy na szczycie.

– Jest we wspinaczce pewna doza artystycznych przeżyć – doskonale ujmuje tę rzeczywistość mistrzyni wspinaczki wyczynowej, Steph Davis w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” (12/2008). – Ludzie zastanawiają się, co znaczy moje dokonanie, oceniają wspinaczkę, rozwodzą się nad jej stylem. Jak w przypadku jakiejś formy sztuki.

Zerknijmy na ruchy Steph Davis. Jak wiele w tym z tańca, piękna działającego w kontrolowany sposób ciała ludzkiego, osiągającego maksimum możliwości:

Taka jakość wspinania to oczywiście ewenement, ale satysfakcja z pracy własnym ciałem, ruchu mięśni, osiągania tego, co zdawało się niemożliwe, może nas zalać na każdym etapie zaawansowania. Jest własna i jako taka – najcenniejsza. Czuję swoje bolące mięśnie, tak, ciało dokonuje tego, do czego zostało stworzone.

– [Wspinaczka] jest czynnością tak intensywną, że każdy najmniejszy ruch zmusza cię do skupienia pełnej uwagi – podkreśla w tej samej rozmowie Steph Davis. – Pociąga też za sobą czasem pewne ryzyko. To uczy myśleć o rzeczach naprawdę serio. Ale wspinanie się to także siedzenie godzinami na półce gdzieś pośrodku ściany, gapienie się na skałę, obserwowanie innych ludzi, rozmyślanie…

Na górze ruch, na dole rozmowy o sensie sztuki współczesnej zamykającej fekalia w słoiku (albo o motoryzacji – zależnie od preferowanego towarzystwa). Do tego konieczność zaufania, tej specyficznej więzi między wspinającym się a asekurującym, trzymającym linę. Wiele płaszczyzn uruchomionych naraz. Ci, którzy w danym momencie się nie wspinają, leżą, czytają, wymieniają się uwagami, patrzą, intensywnie patrzą… „Zdania te powstawały w wewnętrznym laboratorium Bilibina, miały obmyśloną cechę przenośności”.