dzialamy
| 13 grudnia 2014 ]

Podwójny prezent

Przed­świą­tecz­na gorącz­ka zaku­po­wa zwią­za­na z poszu­ki­wa­nia­mi naj­pięk­niej­szych i naj­bar­dziej tra­fio­nych pre­zen­tów dla rodzi­ny i przy­ja­ciół zaczę­ła się już jakiś czas temu. Zrób­my wszyst­ko, żeby nie prze­szko­dzi­ła nam ona defi­ni­tyw­nie w prze­ży­wa­niu Adwen­tu. Poniż­sze pro­po­zy­cje być może pozwo­lą nie utknąć w cen­trum han­dlo­wym nad sto­iskiem z pla­sti­ko­wy­mi ozdób­ka­mi, wśród kolej­nych odsłon „Jin­gle bells”. Przy oka­zji pre­zen­ty się roz­mno­żą – poza naszy­mi naj­bliż­szy­mi obda­ro­wa­ni zosta­ną ci, któ­rych wpraw­dzie nie zna­my, ale nie wyłą­cza ich to z gro­na naszych bliź­nich.

Szop­ki betle­jem­skie
Tra­dy­cyj­ne szop­ki bożo­na­ro­dze­nio­we, któ­re może­my kupić na stro­nie orga­ni­za­cji „Pomoc Kościo­ło­wi w Potrze­bie” są betle­jem­skie nie tyl­ko z nazwy. To pro­duk­ty wyro­bio­ne ręcz­nie przez chrze­ści­jan z Betle­jem. Zama­wia­jąc je, daje­my im pra­cę i wspar­cie, sami zaś otrzy­mu­je­my bar­dzo este­tycz­ne figur­ki z drew­na oliw­ne­go. (Nie! Drew­no oliw­ne, nie ma nic wspól­ne­go z pla­sti­kiem!) Oprócz szo­pek znaj­dzie­my tu tak­że różań­ce, książ­ki i koszul­kę z sym­bo­lem, któ­ry zaczął być u nas roz­po­zna­wa­ny w lecie tego roku, gdy stał się wyra­zem soli­dar­no­ści z prze­śla­do­wa­ny­mi chrze­ści­ja­na­mi. Arab­ska lite­ra „n” sta­no­wi skrót od sło­wa „Naza­rej­czyk”. W Ira­ku eks­tre­mi­ści islam­scy malu­ją ją na domach chrze­ści­jan, by łatwiej było ich namie­rzyć i zabić. Cał­ko­wi­ty dochód ze sprze­da­ży T-shir­tów prze­zna­czo­ny jest na pomoc chrze­ści­ja­nom z Bli­skie­go Wscho­du.

Szop­ka ze skle­pu Pomoc Kościo­ło­wi w Potrze­bie

Skar­by Pra­ba­bu­ni
skle­pie Pra­ba­buni zaopa­trzymy się m.in. w dże­my owo­cowe czy też w bar­dziej wymyśl­ne przy­smaki, takie jak ser jabłecz­ny, „cuki­nia jak ana­nas” lub kon­fi­tura z zie­lo­nych orze­chów. Prze­two­ry wysma­żane są na pie­cu opa­la­nym drew­nem. Co naj­istot­niej­sze, nawet jeśli wczy­tamy się w ich skład, nie odrzu­ci nas od nich zawar­tość dziw­nych sub­stan­cji, takich jak np. syrop glu­ko­zo­wo-fruk­to­zo­wy. Owo­ce i warzy­wa pocho­dzą z gospo­dar­stwa Wspól­noty „Chleb Życia”, koja­rzą­cej się jed­no­znacz­nie z oso­bą sio­stry Mał­go­rza­ty Chmie­lew­skiej. Oprócz arty­ku­łów spo­żyw­czych w skle­pie nabę­dzie­my też nie­ba­nal­ne ele­men­ty stro­ju, w rodza­ju szlaf­my­cy lub pan­ta­lo­nów. Manu­fak­tura daje moż­li­wość pra­cy oso­bom bez­ro­bot­nym. Pisa­łam już o tym obszer­niej w arty­ku­le „W szlaf­my­cy do nie­ba”.

Prze­two­ry ze skle­pu Skar­by Pra­ba­bu­ni

Dobro Czyn­ne
O tej ini­cja­ty­wie Szy­mon Hołow­nia pisał na Face­bo­oku w taki spo­sób: „Widzę się za ladą, otwo­rzy­łem dziś więc sklep z dobry­mi uczyn­ka­mi. Ide­al­ne na pre­zen­ty. Teraz każ­dy może naszym pacjen­tom z Rwan­dy i z Kon­ga kupić onli­ne wizy­tę u leka­rza, worek krwi do trans­fu­zji, poród, godzi­nę kore­pe­ty­cji, lecze­nie mala­rii, por­cję mle­ka etc., etc. Jak nie macie jesz­cze pre­zen­tów, to już macie – bo moż­na też kupić komuś kar­tę upo­min­ko­wą. Wydru­ku­je ją i będzie miał fraj­dę nie z tej zie­mi: naku­pu­je u nas dobra, pła­cąc kar­tą od Was (moja rodzi­na już wie, że w tym roku pod cho­in­ką, nie będzie nie­spo­dzia­nek). Będzie też oczy­wi­ście mógł zapo­znać się z tymi, któ­rych wspie­ra. Codzien­nie w cyklu «Czło­wiek z rana» na pro­fi­lu Dobrej Fabry­ki poka­zu­ję ludzi, któ­rym ratu­je­cie życie”. Wię­cej infor­ma­cji na stro­nie DobroCzynne24.