widzimy
| 14 listopada 2013 ]

Pokaz mody − silna celebracja

O tym, że w warszawskiej parafii św. Augustyna odbył się w piątek 8 listopada pokaz mody Macieja Zienia, nie wiedzą chyba tylko ci, którzy odcięli się od wszelkiego kontaktu z mediami (zob. oświadczenie kurii w tej sprawie). Wydarzenie to zbiegło się w czasie z protestami przeciw wystawionej w CSW pracy Jacka Markiewicza „Adoracja” (zob. oświadczenie kurii w tej sprawie.

Wieża kościoła św. Augustyna w Warszawie, fot. Grzegorz Petka

Czemu nie dołączam się do głosu oburzonych pracą Markiewicza, a pokaz mody odbywający się w kościele jednak mnie razi? − zastanawiałam się, oglądając zdjęcia modelek przechadzających się główną nawą i fotografie Madoxa, celebryty, który na pokaz dotarł ubrany w koloratkę i quasi-sutannę.

Myślę, że znalazłam odpowiedź na to pytanie. Najpierw jednak przywołam fragment z „Transatlantyku” Witolda Gombrowicza, który w mojej wyobraźni doskonale koresponduje z piątkowymi wydarzeniami (co oczywiście nie znaczy, że oddaje to ich realny przebieg): „Owóż pierwsza szła dama w gronostajowej pelerynie z piórami strusiemi, pawiemi i z dużą sakiewką, tuż obok kilku Lizusów, a za Lizusami kilku Sekretarzów, dalej kilku Skrybów i kilku Błazenków, którzy w bębenki uderzali. Tyż między niemi człowiek Czarno Ubrany, a widać znaczniejszy, bo gdy wszedł, głosy słyszeć się dały: «Gran escritor, maestro», «Maestro, maestro»… i z tego powodu chybaby na kolana padli; lecz ciasteczka jedli. Zaraz tyż koło słuchaczów się wytoczyło, on zaś pośrodku silnie Celebrować zaczął”.

Celebrować zaczął samego siebie − dodajmy. To, co tak mnie razi w pokazie mody w parafii św. Augustyna, to fakt, że celebrowano tam co innego niż obecność samego Boga. Dokładnie rzecz biorąc, wiele osób celebrowało tam siebie i zrobiło wszystko, aby to na siebie zwrócić uwagę. Praca Jacka Markiewicza tymczasem (pomijając już fakt, że nie znalazła się w samej świątyni, ale w galerii sztuki, co istotnie zmienia postać rzeczy) wydaje się cały czas koncentrować na sferze sacrum. Zarówno w moim odczytaniu w kluczu radykalnej bliskości Boga (o czym pisałam w tekście „Problemy z adoracją”), jak też według intencji samego autora, która nawiązywała do sporów ikonoklastycznych, zasadniczym tematem jest sam Bóg i stosunek do Niego. Nawet jeśli relacja do sacrum będzie tu pełna buntu, oparta na zupełnym odwróceniu wektorów, mimo wszystko to sam Bóg stoi w centrum tej pracy. […]

Pełny tekst artykułu znajduje się na stronie Laboratorium WIĘZI.

Źródło zdjęcia: Wikimedia Commons