lokum
| 2 września 2016 ]

Prawdziwe życie jest spotkaniem

Zapukać czy nie zapukać (a właściwie zadzwonić czy nie zadzwonić)? – pytamy siebie z Milą. Stoimy przed domem Bubera – Martin Buber Haus w Heppenheim w Hesji, w Niemczech. Jest biały i ocieniony rozłożystym drzewem. Jeden z wielu urokliwych domów w centrum miasteczka. Przyszłyśmy tu niezapowiedziane, z enigmatycznych informacji na stronie internetowej wyczytałyśmy, że może być tu jakaś wystawa poświęcona Martinowi Buberowi i że powinna być dostępna we wtorki. Ale nie jest to muzeum otwarte w określonych godzinach. Wygląda na to, że należy się umówić wcześniej. To nasz ostatni dzień w Heppenheim, zakończyłyśmy szkolenie i mamy kilka godzin dla siebie.

Martin Buber Haus, Heppenheim, WikiCommons

Martin Buber Haus, Heppenheim, WikiCommons

Nie wyobrażam sobie, że mogłybyśmy tu nie przyjść – wiedziałam o tym od chwili, kiedy Mila odkryła, że jest tu ten dom. Rozważam jednak dziesiątki wariantów. A jeżeli ktoś odezwie się do nas po niemiecku? Jak właściwie wytłumaczę, kim jesteśmy i co tu robimy?

– Najwyżej będzie to dla nas mistyczne przeżycie dotknięcia ściany – zauważa z humorem Mila. Obie śmiejemy się z naszej nieśmiałości. Która pierwsza naciśnie na dzwonek? Żeby odsunąć ten moment, obchodzimy dom dokoła, udając, że może znajdziemy jakieś inne drzwi. Wreszcie przystępujemy do działania. Jeden, ten właściwy, podpisany jest „Martin Buber Haus”, a drugi – ICCJ, czyli Międzynarodowa Rada Chrześcijan i Żydów. Dźwięk dzwonka jest świdrujący i dość nieprzyjemny. Nic się nie dzieje. Naciskamy więc drugi dzwonek. W końcu drzwi się otwierają. To sekretarz ICCJ, słucha nas cierpliwie. Pyta, czy możemy przyjść za godzinę, kiedy opiekunka wystawy będzie dostępna. Nawet jeżeli robimy gospodarzom kłopot, są gościnni.

Zostajemy oprowadzone po wystawie, a potem mamy czas, żeby ją spokojnie obejrzeć. Rozmawiamy też chwilę z Annette, sekretarz Rady. Znajduje dla nas zapis z corocznej konferencji ICCJ, która odbyła się w Krakowie kilka lat temu.

Martin Buber okazuje się jeszcze bardziej fascynującą postacią, niż myślałam. Z czasów, kiedy tu mieszkał, nie zachowały się żadne meble, ale ekspozycja jest starannie przygotowana. Dużo zdjęć i dokumentów. Ważne miejsce zajmuje w niej żona Bubera, Paula z domu Winkler, z którą wprowadził się do domu przy ulicy Werlestrasse/Graben w roku 1916. Mieli już wtedy dwoje dzieci: Rafaela i Evę. Paula była pierwszą czytelniczką i recenzentką książek męża. Sama także pisała, ale pod pseudonimem – nie chciała, aby kojarzono ją przede wszystkim z tym, że była żoną Bubera.

W Heppenheim małżonkowie szukali spokojnych warunków do pracy i większej przestrzeni dla życia rodzinnego. Z oryginalnych wnętrz zachowały się właściwie tylko okna. Wciąż wychodzą na centrum miasta. To w tym domu Martin Buber napisał takie dzieło jak „Ja i ty” oraz pierwszą część tłumaczenia Biblii Hebrajskiej. Pragnął, aby nowe tłumaczenie było bliższe tradycji mówionej. Regularnie jeździł też do Frankfurtu, gdzie wykładał najpierw w Wolnej Szkole Żydowskiej, a potem na Uniwersytecie Frankfurckim. Z czasem dom wypełnił także śmiech wnuczek – Babary i Judith, córek Rafaela.

Wiosną 1938 roku Martinowie uciekają przed prześladowaniami nazistów do Palestyny. Pozostawione przez nich meble i sprzęty zostają zniszczone w czasie pogromu – nocy kryształowej 9 listopada 1938. Buber nie był w stanie zapłacić za szkody wyrządzone w domu, został on więc przejęty przez władze.

Martin Buber mieszkał już do śmierci w Izraelu, wykładał na Uniwersytecie w Jerozolimie i pisał. Po wojnie odwiedzał jednak Niemcy, aby m.in. odebrać Pokojową Nagrodę Księgarzy Niemieckich. W Izraelu nie było to mile widziane, on jednak uważał, że do Niemców warto wyciągnąć rękę, aby budować pokój. Sam Izrael widział jako miejsce zarówno dla Żydów, jak i Arabów, a swoim arabskim studentom ufundował stypendia, przekazując na to pieniądze w testamencie.

A co się działo z samym domem? Od początku II wojny światowej był używany przez lokalne władze. W latach siedemdziesiątych miano go zburzyć, jednak interweniowali obywatele miasteczka. Argumentowali, że dom jest ważny dla spuścizny niemieckiej i żydowskiej. Od 1979 roku mieści się tu siedziba Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów, która zrzesza 38 organizacji członkowskich, w tym Polską Radę Chrześcijan i Żydów. Poza tym odbywają się tu spotkania i konferencje o charakterze lokalnym i międzynarodowym, poświęcone dialogowi międzyreligijnemu. Są to zarówno duże wydarzenia, jak i małe spotkania. Co roku odbywa się tydzień kultury religii abrahamowych.

Duch Bubera unosi się w całym domu. Zapewne cieszyłby się, że jego dom został wykorzystany w taki sposób. „Prawdziwe życie jest spotkaniem” ­­powiedział kiedyś. Czasem to spotkanie jest możliwe, jeśli odważymy się zadzwonić do drzwi.