dzialamy
| 22 maja 2013 ]

Randkuj na piątkę!

„Jesteś kato­li­kiem? Chcesz poznać nowe oso­by i uma­wiać się na rand­ki? Znajdź swo­ją miłość w necie. Jak? To pro­ste: wybierz jeden z chrze­ści­jań­skich por­ta­li (np. Prze​zna​cze​ni​.pl, Zapi​sa​ni​so​bie​.pl), zare­je­struj się, doko­naj opłat, wypeł­nij pro­fil… i dążą­cy ku dobru czło­wiek z war­to­ścia­mi już na Cie­bie cze­ka (100% zare­je­stro­wa­nych na por­ta­lach to uczci­wi ludzie sumie­nia). Nie wie­rzysz? Zobacz nasze sta­ty­sty­ki: ilu narze­czo­nych, ile mał­żeństw, ile dzie­ci… Na co cze­kasz?”

Ulec idyl­licz­nej wizji jest bar­dzo łatwo. Poku­sa spo­ra, arty­ku­ły w pra­sie – zachę­ca­ją­ce (od „Wyso­kich Obca­sów” po „Nie­dzie­lę”), a i pod­czas ogło­szeń para­fial­nych moż­na usły­szeć, że to są bar­dzo dobre miej­sca. Tak – poten­cjał dobra jest w nich bar­dzo duży. War­to jed­nak być ostroż­nym! Po pierw­sze – wziąć sobie do ser­ca pio­sen­kę Maleo Reg­gae Roc­kers, po dru­gie – pamię­tać, że inter­net rzą­dzi się swo­imi pra­wa­mi, po trze­cie – nie napa­lać się jak szczer­ba­ty na suchar­ka (bo dopó­ki się z kimś nie spo­tkasz, nie poga­dasz, nie pobę­dziesz, to napraw­dę możesz pisać wia­do­mo­ści w nie­skoń­czo­ność, a wyła­nia­ją­cy się z nich obraz oso­by może się mieć nijak do rze­czy­wi­sto­ści), a po czwar­te – popa­trzeć na szcze­gó­ły.

O, weź­my na przy­kład taką Prze­zna­czo­ną piąt­kę, czy­li pięć osób „pole­ca­nych” przez por­tal (chwyt czy­sto mar­ke­tin­go­wy, wpro­wa­dzo­ny na wzór popu­lar­nej Sym​pa​tii​.pl). Pięć loso­wo wybra­nych osób, któ­re na pew­no war­to poznać. I co? I pro­blem tkwi w szcze­gó­łach, bo chrze­ści­jań­ski por­tal zachę­ca do nawią­zy­wa­nia kon­tak­tu z ludź­mi o sta­tu­sach: „zarę­czo­ny” czy „w związ­ku”. (Tak, zgło­si­łam pro­blem do biu­ra obsłu­gi klien­ta i zosta­łam zapew­nio­na, że błąd napra­wią. I nie wie­rzę, że ich infor­ma­ty­cy są tak nie­udol­ni, że od mie­się­cy nad tym pra­cu­ją, ale nadal nie potra­fią zało­żyć jed­ne­go fil­tru na loso­we wyszu­ki­wa­nie…).

A inne szcze­gó­ły są cie­ka­we jak samo życie. Przy­kła­dy? Ludzie, ludzie, ludzie. Oso­by sta­nu wol­ne­go odpo­wia­da­ją­ce na nie­win­ne pyta­nie tek­stem, że wła­śnie się roz­wo­dzą. Męż­czyź­ni wypy­tu­ją­cy o to, czy będę cho­dzi­ła w gor­se­tach i stro­jach z poprzed­nie­go stu­le­cia (bo takie mają wyma­ga­nia wobec part­ner­ki). Infor­mu­ją­cy w pro­fi­lu, że na bez­lud­ną wyspę chcą zabrać ze sobą ogo­lo­ne­go bobra (sza­now­ne por­ta­lo­wicz­ki – żylet­ki w dłoń!). Zapew­nia­ją­cy, że po ukoń­cze­niu kil­ku kur­sów posie­dli umie­jęt­ność wkra­da­nia się w sny i mogą ste­ro­wać psy­chi­ką… Zbiór bar­dzo cie­ka­wych posta­ci. To dzię­ki nim wir­tu­al­ne pozna­wa­nie ludzi budzi tyle emo­cji. A rand­ko­wa­nie na piąt­kę to to z czło­wie­kiem w real­nym świe­cie. Prze­nie­sie­nie się tam daje dużo wię­cej!