widzimy
| 3 października 2012 ]

Science fiction na placu Wilsona

Kil­ka dni temu rzu­cił mi się w oczy nagłó­wek w pra­sie „Plac Wil­so­na odbi­ty z rąk ban­ków”. Pomi­nę opis sta­nu weso­ło­ści, w jaki wpra­wi­ła mnie wizja ban­ków wycią­ga­ją­cych łap­czy­wie ręce – wydłu­ża­ją­ce się w nie­skoń­czo­ność niczym u Inspek­to­ra Gadże­ta – po miej­skie pla­ce. O nie­bo waż­niej­sza jest intu­icja zawar­ta w tym tytu­le. Plac Wil­so­na – jed­no z miejsc o naj­bar­dziej zaprze­pasz­czo­nym poten­cja­le do bycia prze­strze­nią wspól­no­to­wą – powo­li wycho­dzi z kul­tu­ral­nej zapa­ści i sta­je się na powrót miej­scem spo­tkań.

Jesz­cze kil­ka lat temu ten naj­więk­szy żoli­bor­ski plac przed­sta­wiał widok dość smut­ny. Po wschod­niej stro­nie sytu­ację rato­wa­ło kino Wisła i sta­tecz­na kawiar­nia Bli­kle­go, po zachod­niej nie­po­dziel­nie kró­lo­wa­ły ban­ki lek­ko tyl­ko przy­sło­nię­te wia­ta­mi przy­stan­ków auto­bu­so­wych. Bra­ko­wa­ło klu­bów, kawiar­ni, cukier­ni – cze­goś, co pozwo­li­ło­by na chwi­lę zatrzy­mać się w tym miej­scu.

Trze­ba przy­znać, że aktu­al­ny układ pla­cu nie sprzy­ja czy­nie­niu z nie­go kul­tu­ral­ne­go ser­ca dziel­ni­cy. Duża zie­lo­na wyspa pośrod­ku pla­cu, prze­cię­ta dodat­ko­wo ul. Sło­wac­kie­go, sku­tecz­nie odci­na od sie­bie obie stro­ny pla­cu, cał­ko­wi­cie unie­moż­li­wia­jąc bez­po­śred­nie przej­ście z jed­nej stro­ny na dru­gą. Sto­jąc na chod­ni­ku w dowol­nym miej­scu, zawsze widzi­my (i sły­szy­my) jadą­ce samo­cho­dy – ewi­dent­nie miej­sce to sta­no­wi cen­trum komu­ni­ka­cyj­no-prze­siad­ko­we, ale czy tak być musi?

Pierw­sze jaskół­ki nad­cho­dzą­cych zmian da się już zaob­ser­wo­wać. Po zachod­niej stro­nie pla­cu w tej chwi­li znaj­du­je się keba­bow­nia, bar kanap­ko­wy i dwie kawiar­nie: Kawa­ler­ka i Art Cafe. To na pew­no krok w dobrą stro­nę, ale czy to wystar­czy? Może plac Wil­so­na nale­ży grun­tow­nie prze­bu­do­wać, aby sta­no­wił praw­dzi­we ser­ce dziel­ni­cy? Pomy­słów na zaaran­żo­wa­nie pl. Wil­so­na nie bra­ku­je, jed­nym z bar­dziej ory­gi­nal­nych jest idea obni­że­nia wewnętrz­nej czę­ści pla­cu do pozio­mu antre­so­li metra i otwo­rze­nie jej dla pie­szych, przy jed­no­cze­snym wpro­wa­dze­niu tam loka­li han­dlo­wych. Taki pro­jekt przy­go­to­wa­ła Gru­pa M20 – nie­for­mal­ne sto­wa­rzy­sze­nie war­szaw­skich akty­wi­stów pra­cu­ją­cych na rzecz pod­no­sze­nia pozio­mu życia miesz­kań­ców w prze­strze­ni publicz­nej. Ich pro­jek­ty moż­na zna­leźć na ich stro­nie inter­ne­to­wej, skąd pocho­dzi poniż­sza wizu­ali­za­cja pla­cu Wil­so­na po pro­po­no­wa­nych zmia­nach.

Wizu­ali­za­cja zmian na pl. Wil­so­na, www​.m20​.waw​.pl

 

Dys­ku­sje o nowym pomy­śle na plac to cią­gle jesz­cze zaba­wa scien­ce fic­tion, póki co pozo­sta­je nam cie­szyć się z nowych miejsc spo­tkań, któ­re otwie­ra­ją się na samym pla­cu Wil­so­na i w jego oko­li­cy. W cią­gu ostat­nie­go roku poja­wi­ło się ich kil­ka – Secret Life Cafe, Fawo­ry, Mały For­mat, Umpa Lum­pa, Tere­fe­re czy Przy­sta­nek Win­ny. Wszyst­ko wska­zu­je na to, że już wkrót­ce zie­lo­ny Żoli­borz ma szan­se stać się mek­ką dla war­szaw­skich kawo­szy.