widzimy
| 13 kwietnia 2015 ]

Stare kobiety

Lubię przyglądać się ludziom w kościele. Lubię patrzeć na wyraz uroczystej powagi, który dorośli wdziewają na twarz zaraz za progiem świątyni, ale chyba jeszcze bardziej na maluchy, które nic sobie z tej powagi nie robią i w najlepsze rozrabiają na podłodze. Jednak dziś na porannej Mszy żadnego malucha nie widziałam, nawet osób poniżej pięćdziesiątki wypatrzyłam zaledwie kilka. Siedziałam sobie zatem i przyglądałam się ukradkiem starszym paniom dookoła. Podziwiałam je, że nawet o świcie w dniu powszednim mają na sobie eleganckie płaszcze, pięknie ułożone apaszki, a kilka nawet kapelusze! To prawdopodobnie ostatnie przedstawicielki pokolenia, dla którego wyjście na ulicę bez kapelusza jest ostatecznym dowodem bezguścia i upadku obyczajów.

Elderly Woman, B&W image by Chalmers Butterfield

Podpatrywałam je i rozmyślałam. Nie, nie o tym, że coraz więcej starych ludzi w społeczeństwie, a coraz mniej młodych, którzy mogą zarabiać na ich emerytury. Nie o tym, że młodzi odchodzą od Kościoła i lada moment będziemy mieć puste świątynie. Patrzyłam na te kobiety, gdy ze złożonymi rękami wpatrywały się w Zmartwychwstałego, i myślałam: oto one – wybrane, które już niedługo staną z Bogiem twarzą w twarz. One już nieomal widzą to, do czego wszyscy zmierzamy.

A im dłużej na nie patrzyłam, tym bardziej zamglony stawał się obraz starych kobiet w płaszczach i rękawiczkach. W wyobraźni widziałam młode dziewczyny z warkoczami, z naręczami kwiatów i wstążkami łopocącymi na wietrze. Widziałam je takimi, jakimi opisał je Pasierb w wierszu „Stare kobiety w kościele”. Oto one – stare kobiety, wybrane, narzeczone Jezusa:

Młodzi mają tyle na głowie chociażby włosów
Poza tym szkołę miłość i konflikt pokoleń
Stare kobiety mają przede wszystkim choroby i wnuki
A ponadto mają na sercu kościół

Stare kobiety lubią być w kościele
Są najwierniejszą publicznością Pana Boga
Nie od święta ale na co dzień
Stare panny i samotne wdowy
Przychodzą rano w południe wieczorem

Klęczą ślęczą w półmroku cierpliwe
Tyle się naczekały w życiu
Na życie na koniec którejś wojny na szczęście
Na dzieci ze szkoły na męża z pracy albo z knajpy
One wiedzą że miłość to czekanie

One czuwają panny wierne
W niemodnych kapeluszach gubiąc zniszczone torebki
Świat widzi tylko staruszki siedzące w kościele
Czasem proboszcz ofuknie je z konfesjonału
Nawet wikary nie ma dla nich czasu

Tylko Jezus, który jest wiecznie młodzieńcem
Widzi w nich ciągle swoje narzeczone
Widzi w nich zawsze tę piękne dziewczyny
Które w czerwcowe wieczory stroiły w klonowe wieńce w peonie i jaśminy
Girlandy i wstążki feretrony na Boże Ciało na procesję

Fotografia pochodzi ze zbiorów Wikicommons.