dzialamy
| 22 lutego 2013 ]

Sześć prawd księdza na Twitterze

Obecność duchownych w mediach społecznościowych nie powinna ograniczać się jedynie do uporczywego ewangelizowania. Twitter to nie ambona, tylko komunikacja równego z równym.

Na swoim Twitterze śledzę kilku księży, którzy piszą tam z większą bądź mniejszą regularnością. Oczywiście niepodważalnym autorytetem w tej dziedzinie jest ksiądz Piotr Studnicki, który perfekcyjnie opanował zasady panujące na Twitterze (wyłożył je w swoim „Dekalogu katolika w sieci 2.0”). Postaram się w sześciu punktach dopełnić dekalog ks. Studnickiego i doradzić księżom, którzy coraz liczniej pojawiają się na portalach społecznościowych.

Drodzy księża!

1. Internet to nie ambona

Specjaliści od marketingu zwracają uwagę, że pojawienie się na rynku mediów społecznościowych diametralnie zmieniło sposób promocji produktów. Dotychczas skazani byliśmy na reklamy, w których otrzymywaliśmy gotową informację o towarze. W mediach społecznościowych marketing nie może ograniczać się jedynie do pokazywania produktu, ponieważ w tym wypadku mamy do czynienia z bezpośrednim komunikowaniem się z potencjalnym klientem.

Jeszcze kilka lat temu nie mieliśmy możliwości skomentowania jakości proszku do prania, którego reklamę widzieliśmy np. w telewizji. W internecie komentarze pojawiają się błyskawicznie, dlatego reklama w sieci polega na rozmownie z klientem. Nadawca musi rozmawiać, przekonywać i komunikować się.

Głoszenie kazań z ambony przypomina pierwszy z przedstawianych modeli promocji. Słuchacze kazań nie mają zbyt wielu możliwości, by usłyszaną homilię skomentować czy podważyć. Nie mają okazji porozmawiać z księdzem i dopytać, o co chodziło w jego kazaniu. Dlatego nie można na Facebooku czy Twitterze bezpośrednio przenosić swoich kazań i stosować tych samych chwytów retorycznych co podczas Mszy.

2. Bez nowomowy

Księża na Twitterze bardzo często wpadają w pułapkę swojej świątobliwości. Czytam na ich profilach zazwyczaj o tym, że „Chrystus w swoim transcendentalnym umiłowaniu podczas Wielkiego Postu kroczy ku swym dziatkom, by ofiarować im swe miłosierdzie”.

Z tymi kształtnymi figurami retorycznymi mamy oczywiście problem. Jeśli więc, drodzy księża, chcecie ich używać (bo nie wierzę, że nie potraficie inaczej), róbcie to tylko w Kościele. Co ciekawe, tej kościelnej nowomowy używacie z wielką pasją zwłaszcza Wy – młodzi księża. Może spróbujcie w sieci mówić językiem Waszych rówieśników?

3. Jesteście też ludźmi

Anegdota głosi, że wychodzącego z supermarketu księdza spotkała wzorowa parafianka. Gdy zobaczyła, że ksiądz niesie pod pachą worek z papierem toaletowym, miała wypalić: „No wie ksiądz! Po księdzu bym się tego nie spodziewała!”. Niestety, sami księża zamknęli się w niedostępnej otoczce i stworzyli wrażenie, że są bardziej boscy niż ludzcy. Moja babcia zapytała kiedyś, czy jeden z księży z naszej parafii wystąpił z Kościoła, bo babcia spotkała go na mieście w zwykłej koszulce.

Drodzy księża, przez to że nie dzielicie się swoim zwykłym życiem, wierni nie traktują was poważnie. Pokażcie nam, jak żyjecie. Piszcie na Twitterze, jaką przeczytaliście ostatnio książkę (tę bez nabożnych tytułów). Powiedzcie, jaki film polecacie (tylko nie ten o księdzu Popiełuszce albo papieżu). Powiedzcie, jaką kupiliście ostatnio płytę (nie tylko Luxtorpedę albo Litanię Pięciorańską). Przecież jesteście tacy jak my – jesteście zwykłymi ludźmi. Nie bójcie się tego.

4. Nie hejtujcie Palikota

Bardzo wielu księży jest przekonanych, że jedyną słuszną obecnością na Twitterze będzie uporczywe zabieranie głosu na tematy polityczne, walenie w rządzących, wytykanie politykom ich nieewangelicznych postaw itp. Wchodząc w te jałowe spory, odbieracie pole do popisu takim publicystom jak Tomasz Terlikowski. Postarajcie się pisać i mówić pozytywnie.

5. Bądźcie mobilni

Kilka lat temu panowało przekonanie, że nieposiadanie telewizora albo profilu na Naszej Klasie to awangarda. Do dziś w zasadzie uważa się, że media społecznościowe, internet i nowinki technologiczne nie są dla księży. „To takie powierzchowne i nic niewnoszące” – da się jeszcze usłyszeć wśród części duchownych.

Dziś takie poglądy nie mają większego sensu. Ksiądz, jeśli ma dobrze spełniać swoją duszpasterską rolę, powinien być na bieżąco. Nie było więc dla mnie większym zaskoczeniem, gdy w warszawskim kościele św. Aleksandra zobaczyłem księdza, który kazanie podczas Mszy czytał ze swojego iPada.

Zainstalujcie więc, drodzy księża, aplikację na Facebooka albo Twittera w swoim smartfonie. Dzielcie się na bieżąco swoim życiem. Weźcie przykład z księdza Studnickiego, który tuż po ogłoszeniu abdykacji przez Benedykta XVI napisał na Twitterze: „W jednej kieszeni różaniec, w drugiej komórka z aplikacją TT. Idę na plac Świętego Piotra. Nie ma lekko. W Rzymie pada deszcz”.

6. Śledźcie wszystkich, którzy śledzą Was

Drodzy księża, bądźcie uczestnikami rozmów. Nie pozostawiajcie pytań zadawanych przez Waszych „obserwujących” bez odpowiedzi. Zabierajcie głos w dyskusjach. Przekonajcie, że interesujecie się nie tylko sprawami religii, ale macie też swoje zdanie w innych kwestiach. Nie rozmawiajcie tylko z tymi, którzy Was wspierają. Pokażcie, że warto z Wami rozmawiać, że jesteście równymi gośćmi!