widzimy
| 25 marca 2015 ]

Ten jest z ojczyzny mojej

W Dniu Kobiet wysłu­cha­łam opo­wie­ści męż­czy­zny. Męż­czy­zny, któ­ry otwar­cie mówi o tym, że pła­cze. Kil­ka­krot­nie w trak­cie spo­tka­nia głos łamał mu się ze wzru­sze­nia. Życie ura­to­wa­ły mu, niczym Moj­że­szo­wi, kobie­ty: jego żydow­ska i pol­ska mat­ka.

Jed­nak nie męskość czy kobie­cość była naj­waż­niej­sza tego wie­czo­ru, a dopeł­nia­ją­ca się dwo­istość. Czę­sto pró­bu­ję zro­zu­mieć, jak to się sta­ło, że juda­izm i chrze­ści­jań­stwo musia­ły się rozejść, i jak ma wyglą­dać ich spo­tka­nie. Chcę zro­zu­mieć skąd tyle ran i bólu w rela­cjach pol­sko-żydow­skich. Cza­sem uda­je mi się to wszyst­ko zło­żyć w jakąś sen­sow­ną całość, a potem wszyst­ko roz­sy­pu­je się zno­wu na kawał­ki i nadal nic nie wiem.

Fot. Wydaw­nic­two Czar­ne, mat. pra­so­we

Słu­cha­jąc księ­dza Weksle­ra-Wasz­ki­ne­la, zada­wa­łam sobie pyta­nie „jak to jest?”. Jak to jest wszyst­ko stra­cić i wszyst­ko zyskać, dowie­dzieć się, że jest kimś innym, niż się uwa­ża­ło, a wła­ści­wie kim się mia­ło być?

Jego opo­wieść jest skar­bem, bo słu­cha on tych pytań uważ­nie i ze zro­zu­mie­niem, ale jed­no­cze­śnie nie boi się powie­dzieć, że jest ina­czej, niż­by moż­na sobie wyobra­zić. Nie czu­je się oso­bą roz­dar­tą i nie chce, aby narzu­ca­no mu taką inter­pre­ta­cję. Potra­fi być szczę­śli­wy.

Pyta­nia będą powra­cać, powra­cać będą łzy. Ksiądz Weksler codzien­nie jest w Yad Vashem, w miej­scu pamię­ci. Sam pytał i pró­bo­wał zro­zu­mieć, dla­cze­go jego mat­ka Batia powie­dzia­ła jego pol­skiej mamie, że zosta­nie księ­dzem. Dla­cze­go jego mat­ka Emi­lia tak dłu­go nie mogła mu powie­dzieć, że jest Żydem? Na nie­któ­re pyta­nia uda­ło mu się uzy­skać odpo­wiedź. Tam, gdzie nie ma odpo­wie­dzi, łzy pozwa­la­ją doświad­czyć tajem­ni­cy.

Nie zawa­ha­ła­bym się powie­dzieć, że ma on w sobie bar­dzo wie­le miło­ści. Kocha to, co naj­lep­sze w chrze­ści­jań­stwie, i to, co naj­lep­sze w juda­izmie. Jest księ­dzem i wie, dla­cze­go poszedł za Jezu­sem. A jed­no­cze­śnie chce, żeby Żydzi nie musie­li się bać Jezu­sa. Swo­ją posta­wą nawo­łu­je, by dać to, co się ma naj­lep­sze­go, i sza­no­wać z całej mocy dru­gie­go.

Spo­tka­nie z księ­dzem Romu­al­dem Jaku­bem Weksle­rem-Wasz­ki­ne­lem nie spra­wi­ło wpraw­dzie, że wszyst­ko wró­ci­ło na swo­je miej­sce. Uczy mnie on jed­nak, jak żyć w rze­czy­wi­sto­ści pęk­nięć i skle­jeń.

Zachę­cam do posłu­cha­nia nagra­nia ze spo­tka­nia: http://​www​.polin​.pl/​t​e​m​p​l​a​t​e​/​g​f​x​/​R​o​m​u​a​l​d​-​W​e​k​s​l​e​r​-​W​a​s​z​k​i​n​e​l​.​mp3

Spo­tka­nie z księ­dzem Romu­al­dem Jaku­bem Weksle­rem-Wasz­ki­ne­lem odby­ło się 8 mar­ca 2014 r. w Muzeum Histo­rii Żydów Pol­skich Polin (www​.polin​.pl) Pro­wa­dzi­ła je Anna Wacła­wik-Orpik, dzien­ni­kar­ka Radia TOK FM. Współ­or­ga­ni­za­to­rem spo­tka­nia był Klub Inte­li­gen­cji Kato­lic­kiej (www​.kik​.waw​.pl).