dzialamy
| 19 grudnia 2013 ]

W szlafmycy do nieba

Zdobycie szlafmycy do niedawna stanowiło nie lada wyzwanie. Mogli się o tym przekonać wszyscy, którzy wpadli kiedyś na pomysł, by zrobić taki dowcipny prezent znajomemu. Pozostawało jedynie pójść za przykładem malarza Witolda Wojtkiewicza i dla ochrony fryzury spać z nogawką od kalesonów na głowie. Problem został zażegnany wraz z pojawieniem się sklepu Skarby Prababuni należącego do Fundacji „Domy Wspólnoty Chleb Życia”. Teraz po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła „szlafmyca” wyskoczy nam m.in. artykuł ze strony Strefa Biznesu pod tytułem-hasłem „O szlafmyce i pantalony ze Świętokrzyskiego bije się cała Polska. Są dziełem… siostry zakonnej”. Wprawdzie s. Małgorzata Chmielewska, o której tu mowa, zaznacza, że nie jest siostrą zakonną, tylko siostrą we Wspólnocie Chleb Życia, co do istoty rzeczy jednak wszystko się zgadza − szlafmyce i pantalony są do nabycia. Zresztą nie tylko one. Rok temu na facebookowej stronie Skarbów Prababuni pojawiły się zdjęcia prezentujące atrakcyjne stylizacje oparte na sukienkach z „prababcinej komody”. Jedno z nich zamieszczam poniżej.

Fot. Skarby Prababuni

Poza szwalnią fundacja ma także stolarnię i przetwórnię owoców i warzyw. W Sklepie Prababuni zaopatrzymy się więc również w meble do przechowywania zakupionych strojów, dżemy owocowe czy też w bardziej wymyślne przysmaki, takie jak ser jabłeczny, „cukinia jak ananas” lub konfitura z zielonych orzechów. Co najistotniejsze, nawet jeśli wczytamy się w ich skład, nie odrzuci nas od nich zawartość dziwnych substancji, takich jak np. syrop glukozowo-fruktozowy. Ten tuczący składnik pakowany bywa bez umiaru w produkty spożywcze, także te o ponoć tradycyjnych recepturach − zapewne od czasu, jak Reymont podejrzał chłopów dokonujący enzymatycznej hydrolizy skrobi kukurydzianej. Takich składników w jedzeniu ze Skarbów Prababuni nie ma. Owoce i warzywa pochodzą z gospodarstwa Wspólnoty, a wysmażane są na piecu opalanym drewnem.

Pomysł na stworzenie manufaktury zrodził się z konkretnej potrzeby – żeby dać możliwość pracy osobom od dawna bezrobotnym. Dzięki temu trzydzieści rodzin ma źródło utrzymania. Są też tacy, którzy dzięki zdobytemu tu doświadczeniu znaleźli pracę w innym miejscu. Manufaktury działają na zasadach ekonomii społecznej. Co to dokładnie znaczy, można przeczytać we wspomnianym artykule ze Strefy Biznesu: „Sprzedają swoje wyroby po kosztach produkcji. Wszystko, co zarobią, musi zostać rozdysponowane na ludzi, którzy je tworzą, czyli na pensje dla szwaczek i zakup materiałów. Szwaczki zarabiają najniższą pensję krajową, ale pracują legalnie, na umowę, z ubezpieczeniem zdrowotnym, a kiedy opuszczają warsztat, dostają świadectwo pracy i ukończonych kursów zawodowych. Nie są już niewykwalifikowanymi pracownikami, bez doświadczenia, których nikt nie chce”.

Szlafmyca; fot. Skarby Prababuni

W sukienkach ze Szwalni Prababuni tańczyły uczestniczki jednej z edycji „Tańca z gwiazdami”, kreacje te można też było zobaczyć m.in. w „Wysokich Obcasach” i w programie „Pytanie na śniadanie”. S. Małgorzata Chmielewska znalazła się wśród finalistów II edycji Nagrody Polskiej Rady Biznesu w kategorii „Działalność społeczna”. To wszystko ważne, dalekie jednak od istoty tego, czym jest Wspólnota Chleb Życia. Żeby ją uchwycić, trzeba by przysłuchać się słowom s. Chmielewskiej. W wywiadzie rzece „Wszystko, co uczyniliście…” mówi ona: „We Wspólnocie Chleb Życia świętość to jest «razem». Uważamy, że do świętości powołani są wszyscy chrześcijanie – w tym ludzie najubożsi. Wiemy, że nikt z nas, członków Wspólnoty, nie jest na tyle silny, żeby indywidualnie zostać wielkim świętym. Natomiast mamy ochotę razem wepchnąć się do nieba”.

Produkty manufaktury można nabyć w sklepie internetowym Skarby Prababuni (www.skarbyprababuni.pl) W przedświąteczny weekend będą one do kupienia także w stoisku w warszawskim Forcie Wola (ul. Połczyńska 4, 20-22 grudnia, godz. 12-20; 21 grudnia przy stoisku będzie można spotkać Zygmunta Chajzera).

Zobacz także:
Rozmowa z s. Małgorzatą Chmielewską „Być silnym, żeby być łagodnym”