dzialamy
| 8 października 2013 ]

Zagubieni pasterze

Sytu­acja w pol­skim Koście­le robi się bar­dzo gorą­ca. Temat pedo­fi­lii roz­grze­wa media, tym bar­dziej że bisku­pi sami dostar­cza­ją sma­ko­wi­tych kąsków w posta­ci wypo­wie­dzi dziw­nych i zaska­ku­ją­cych. Abp Hen­ryk Hoser w wywia­dzie tele­wi­zyj­nym stwier­dził, że „dopó­ki spra­wa nie była nagło­śnio­na przez media, nie była źró­dłem zgor­sze­nia” (czy cho­dzi zatem o roz­wią­za­nie tej bole­snej spra­wy, czy o samo uni­ka­nie zgor­sze­nia?) oraz prze­pra­szał – nie za winy ludzi Kościo­ła jed­nak, ale za to, „że doszło do tak głę­bo­kie­go nie­po­ro­zu­mie­nia, któ­re może rzu­cać cień nawet na moją posta­wę wobec pedo­fi­lii”, za stwo­rze­nie sytu­acji, któ­ra „spra­wi­ła wra­że­nie, że jest tu jakaś pró­ba pomniej­sza­nia czy nie­do­strze­że­nia powa­gi prze­stęp­stwa”. Dziś nato­miast opi­nia publicz­na zawrza­ła po sło­wach abp. Józe­fa Micha­li­ka: „Wie­le tych mole­sto­wań uda­ło­by się unik­nąć, gdy­by rela­cje mię­dzy rodzi­ca­mi były zdro­we. Sły­szy­my nie raz, że czę­sto wyzwa­la się ta nie­wła­ści­wa posta­wa, czy nad­uży­cie, kie­dy dziec­ko szu­ka miło­ści. Ono lgnie, ono szu­ka. I zagu­bi się samo i jesz­cze tego dru­gie­go czło­wie­ka wcią­ga”. Nie­trud­no popro­wa­dzić tę logi­kę w nastę­pu­ją­cym kie­run­ku: win­ny­mi mole­sto­wa­niu są same dzie­ci, per­fid­nie kuszą­ce duchow­nych – ich rodzi­ce powin­ni dopraw­dy pła­cić księ­żom gru­be odszko­do­wa­nia.

Wyda­rze­nia te traf­nie pod­su­mo­wu­je face­bo­oko­wy komen­tarz Julii Marii Koszew­skiej, war­szaw­skiej akty­wist­ki spo­łecz­nej: „Nowa wer­sja przy­po­wie­ści brzmi chy­ba: i ode­zwa­ła się owca i rze­kła do innych: «zbierz­my się i poszu­kaj­my nasze­go paste­rza, albo­wiem odłą­czył się i zagu­bił». Któ­ra z was, gdy ma stu paste­rzy, a zgu­bi­ła jed­ne­go z nich, nie zosta­wia dzie­więć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu na pusty­ni i nie idzie za zagu­bio­nym, aż go znaj­dzie?”.

W tej sytu­acji nie zosta­waj­my bier­ni. Pół roku temu kato­li­cy zebra­li się w akcji pod hasłem „Adop­tuj kar­dy­na­ła”, gdy swo­ją modli­twą wspie­ra­li kar­dy­na­łów uczest­ni­czą­cych w kon­kla­we. Efekt tej modli­twy był dopraw­dy zdu­mie­wa­ją­cy – od tego cza­su codzien­nie jeste­śmy zaska­ki­wa­ni sło­wa­mi, gesta­mi, dzia­ła­nia­mi papie­ża Fran­cisz­ka. W tym momen­cie nie mam wąt­pli­wo­ści – nasza modli­twa jest wyjąt­ko­wo potrzeb­na paste­rzom pol­skie­go Kościo­ła. Nazwi­ska pol­skich bisku­pów, arcy­bi­sku­pów i kar­dy­na­łów moż­na zna­leźć na stro­nie Epi­sko­pa­tu.